No właśnie co ? Jak zawsze, odpowiedź jest jedna “to zależy” 🙂

To zależy przede wszystkim od kasy jaką mamy do wydania, to zależy co chcemy otrzymać jako materiał wyjściowy, to zależy czy fotografia to tylko hobby, czy też np. po części finansujemy wyjazd fotografując. To zależy ile mamy miejsca w sakwie czy plecaku, to zależy w końcu od tego czy chce się nam dźwigać ciężką torbę czy jesteśmy raczej wygodni i dodatkowy balast nie jest wskazany.

Wszystko co znajdziecie poniżej w moim “pseudoporadniku” oparte jest na moich doświadczeniach zarówno z fotografią jak i z różnymi bliższymi i dalszymi wyprawami/wyjazdami/wycieczkami rowerowymi (i nie tylko rowerowymi zresztą). Proszę nie traktować tego poradnika jako wyroczni, każdy ma swoje własne potrzeby i przemyślenia – o których zresztą chętnie przeczytam w komentarzach pod wpisem : )

Mały background na początek :

Fotografuję zawodowo i fotografią zarabiam na życie. Fotografuję głównie “newsy” wszelkiego rodzaju, politykę, sport, itp itd. Na wyjazdach , wycieczkach, podróżach fotografuję wszystko co widzę – od pejzaży po życie codzienne w odwiedzanych miejscach. Po powrocie zdjęcia te sprzedaję za pośrednictwem  agencji fotograficznych, finansując tym po części kolejne wyjazdy.

To tyle celem wprowadzenia. Wracam więc do odpowiedzi na pytanie  – czym fotografować ?

1. Telefon komórkowy / smartphone

samsung-grand-prime-S0612118 copy

Najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązanie, w dodatku dla większości osób w zupełności wystarczające. Osobiście używam telefonu chyba najczęściej, na wszelkich krótszych wyjazdach rowerowych nie zabieram niczego więcej. Używam aktualnie telefonu Samsung Galaxy Grand Prime który w roli podręcznego aparatu fotograficznego spisuje się świetnie. Jakość generowanego przez ten telefon obrazka jest na tyle dobra, że kilka wykonanych w ten sposób przeze mnie zdjęć było opublikowanych w prasie i portalach informacyjnych.

Rozwiązanie to ma też i oczywiście wady. Mimo wszystko jednak jakość jest zdecydowanie gorsza niż zdjęć wykonanych aparatem fotograficznym, brak kontroli parametrów – czasu, przysłony itp. Stałoogniskowy bardzo szeroki obiektyw, który niekoniecznie wszędzie się sprawdza, no i bardzo krótki czas pracy takiego urządzenia. Na krótkie trasy i zdjęcia “dla siebie”, czy nawet do ilustracji bloga nadaje się znakomicie.

2. Kompaktowy aparat fotograficzny

fot. materiały prasowe FujiFilm

fot. materiały prasowe FujiFilm

To rozwiązanie niemal idealne. Stosowałem je przez kilka ostatnich lat z powodzeniem. Używałem do niedawna aparatu FujiFilm X10. Aparat genialny, firma FujiFilm już niekoniecznie.

Główne zalety tego aparatu :

  • aparat jest niewielkich rozmiarów, lekki i poręczny, można wsadzić go do przysłowiowej kieszeni
  • generowany obrazek jest więcej niż dobry, jakość jest odpowiednia do większości publikacji prasowych zarówno w druku jak i oczywiście w internecie, świetne kolory, super plastyka zdjęć
  • manualny pierścień zmiany ogniskowej w obiektywie w zakresie jeśli dobrze pamiętam 24 -105 mm – świetne rozwiązanie
  • wytrzymała konstrukcja

Wady:

  • tragiczna bateria (miałem zawsze przy sobie pięć sztuk a i tak miałem obawy czy wystarczy mi prądu)
  • autofocus wymagający “cierpliwości”
  • tragiczna, fatalna, beznadziejna obsługa gwarancyjna, pogwarancyjna i jakakolwiek ze strony firmy FujiFilm – nie polecam największemu wrogowi – totalne dno. Poza tym kompletny brak zainteresowania firmy rynkiem “profesjonalnym”
  • stosunkowo wysoka cena zakupu

W każdym razie dobry aparat kompaktowy, to chyba najlepsze rozwiązanie dla podróżnika – rowerzysty. Małe toto, łatwo to schować, zabrać do kieszeni, sakwy czy plecaka a jakość wypluwanych przez ten sprzęt zdjęć jest świetna.

fot. materiały prasowe FujiFilm

fot. materiały prasowe FujiFilm

Ze względu na mój uraz do FujiFilm nie kupiłem w końcu nowszego aparatu tej firmy – FujiFilm X30, ale uważam, że jest to w większości przypadków optymalny wybór.

3. Kompaktowe aparaty typu “bezlusterkowiec”

fot. materiały prasowe FujiFilm

fot. materiały prasowe FujiFilm

Zastanawiałem się długo, szukałem jakichś zalet i niestety nie znalazłem. Bezlusterkowce są strasznie drogie, strasznie delikatne, po za tym nie oferują nic więcej niż aparaty kompaktowe, przy całej niewygodzie lustrzanek.

Na poparcie prosty przykład: Aparat bezlusterkowy FujiFilm XT-10 cena 4000 złotych, w zestawie obiektyw zmiennoogniskowy 18-55 f2.8 – 4.0 . W tej cenie kupuję lustrzankę Canon 100D + obiektyw 18-55 f3.5 – 5.6 + obiektyw 24 mm f.28 (pancake) + obiektyw 40 mm f 2.8 (pancake) + obietyw 50 mm f 1.8 i zostaje mi jeszcze 500 złotych na prom do Szwecji i dobrą kolację na nim…

I tak przechodzimy do punktu 4-go

4. Mała lustrzanka

fot. materiały prasowe Canon

fot. materiały prasowe Canon

No właśnie na tym w końcu stanęło kiedy wspomniany dwa akapity wyżej Fuji X10 odmówił po ponad 3 latach intensywnego użytkowania posłuszeństwa. Doświadczenia z serwisem FujiFilm spowodowały, że nawet nie próbowałem wysyłać go do naprawy – szkoda nerwów. Pojechałem zatem do sklepu kupić wspomniany powyżej FujiFilm XT-10 i wróciłem z tego sklepu z jednym z najlepszych zakupów jakie kiedykolwiek zrobiłem… lustrzanką Canon 100D.

Kupiłem toto w komplecie z dosyć ciemnym obiektywem 18-55 IS STM – tylko dlatego że nie było samego body. Zawodowo również fotografuję Canonem, miałem zatem inne obiektywy na podorędziu. Dokupiłem do niego genialny obiektyw 24 mm f 2.8 tzw pancake (za całe 650 złotych!) w planie jest jeszcze drugi pancake 40 mm f2.8 i to jest zestaw idealny na wszelkie wyprawy i to nie tylko rowerowe. A 18-55 z którym kupiłem aparat okazał się świetnym obiektywem do filmowania.

100d+40

Aparat jest malutki i bardzo lekki – to chyba najmniejsza lustrzanka na rynku, obiektywy typu pancake ledwo wystają poza obrys aparatu. Generowany obraz jest świetny, także na wysokim ISO, można więc fotografować z ręki w niesprzyjających warunkach oświetleniowych. 100D nagrywa też świetnej jakości filmy co jest jego kolejnym plusem.

Co więcej – aparatu tego zacząłem także częściej używać w mojej codziennej pracy. Taki maluch nie wzbudza sensacji, zainteresowania, czy agresji jak to często bywa kiedy fotografuję “dużym” aparatem (używam na co dzień Canona 1D). Łatwiej czasami wykonać zdjęcia czymś takim, niż normalnym aparatem. Przy mojej posturze wyglądam z nim jak nieogarnięty rosyjski turysta, a nie fotoreporter… to wielki plus tego sprzętu.

Minusy – w zasadzie jeden – bateria mogła by być lepsza. Wystarcza na ok 300 – 400 zdjęć, długość pracy niestety spada znacznie kiedy używa się trybu filmowania.

Cena jak pisałem wyżej jest w porównaniu z wszelkimi bezlusterkowcami śmiesznie niska – zobacz aktualne ceny Canon 100D na ceneo – bo nie przekracza 1700 zł z obiektywem 18-55 mm. Ja dodatkowo załapałem się na tzw, cashback Canona i dostałem 120 zł zwrotu za aparat i 120 zł przy zakupie obiektywu 24 mm.

Stanęło więc na tym że teraz mój podstawowy zestaw do fotografowania w podróży to telefon Samsunga i aparat Canon 100D.

Nie jest on idealny – aparat jest większy i cięższy niż kompakt i trzeba zabierać dodatkowe obiektywy – jednak jest to dla mnie idealny kompromis pomiędzy możliwościami aparatu a jego ceną.

A jakich wy używacie aparatów  w podróży ? Fotografujecie dla siebie, czy też finansujecie swoje wyprawy fotografując ? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.

Jedna odpowiedź

Komentarze