Wracam do tematu zegarków. Tanich zegarków, zegarków z Chin dostępnych na portalu Aliexpress i Gearbest.

Dzisiaj pokażę zegarek mechaniczny, z automatycznym naciągiem. Zegarek który kosztuje ok. 15 dolarów, z przesyłką…

Tym zegarkiem jest Winner, model F120585.

Jeśli interesujecie się trochę zegarkami, to zapewne pomyśleliście sobie właśnie: „zaraz, zaraz, już go gdzieś kiedyś widziałem…”

I macie rację. Chińczycy nie krępują się zbytnio „czerpać wzorce”, czy brutalniej mówiąc kopiować czyjeś wzory. Jest pewien postęp w tej kwestii, gdyż obecnie coraz rzadziej zrzynają jeden do jednego. Starają się coś tam zmienić i tworzą własne, wirtualne marki, aby nie kopiować znaków firmowych, nazw i logotypów.

Tak też właśnie jest w przypadku zegarków Winner. Pierwowzorem, z którego zerżnęli design tego konkretnego modelu, zmieniając kilka szczegółów, oraz logotyp, jest kosztujący 7500 złotych polskich zegarek Longines model L2.893.4.78.5 :

Uderzające podobieństwo prawda?

W przypadku tego zegarka, cienka granica pomiędzy kopią, repliką, podróbką a „wzorowaniem się” jest mocno zatarta. Niemniej zegarek różni się kilkoma szczegółami, oraz nie kopiuje logotypu i nazwy. Dla mnie jest więc na pograniczu „akceptowalności”.

Tyle o chińskim poszanowaniu prawa.

Przejdźmy do samego zegarka.

Koperta wykonana jest ze stali nierdzewnej. Ma średnicę 42 mm i grubość ok 13 mm. Jest srebrna, lekko błyszcząca. Po prawej stronie umieszczono niezakręcaną koronkę. Koronka też jest stalowa, całkiem spora. Wyciąga się dwupozycyjnie. Pierwsza pozycja to ustawianie daty, druga godziny. Do jej ruszenia nie trzeba zbyt wielkiej siły. Czuć wyraźny skok pozycji. Szkło jest lekko wypukłe i bardzo odporne na zarysowania. Mam zegarek ponad pół roku i nie widać na nim żadnych rys.

Tarcza w wersji zegarka który kupiłem jest biała, lekko matowa (są też wersje w czarnej kolorystyce). Pokryta jest wzorem w kształcie łuski.

Na górze umieszczone jest srebrne logo, przypominające znak radioaktywności wpisany w spiralę, z dwoma skrzydłami po bokach. Pod logo jest nazwa marki „Winner”.

Nad godziną szóstą umieszczono napis Automatic, informujący o mechanizmie napędzającym ten czasomierz.

Na tarczy umieszczone są stylizowane cyfry arabskie określające godzinę, oraz indeksy minutowe i podziałki sekundowe. Dodatkowo, co 5 minut są liczby określające minuty w odstępach co 5. Zarówno indeksy jak i cyfry są czarne. Nie są pokryte warstwą fluorescencyjną.

Przy godzinie trzeciej jest pojedynczy datownik z białym dyskiem i czarnymi cyframi.  Datownik, to chyba największy „zgrzyt” na cyferblacie tego zegarka – dysk nie jest precyzyjnie umieszczony w okienku. Niektóre cyfry są delikatnie przesunięte i część cyfry przykryta jest okienkiem datownika. Trzeba się przyjrzeć, żeby rzuciło się to w oczy, niemniej fabryka coś spierdzieliła podczas projektowania tarczy, albo składający zegarek pracownik miał gorszy dzień.

Wskazówki minutowa, godzinowa i sekundnik są niebieskie. One także nie są fluorescencyjne.

Mocno wypukły dekiel także jest ze stali nierdzewnej. Ma on centralnie umieszczone szkiełko przez które można obserwować mechanizm.  Dekiel jest zakręcany.

Pasek wykonany jest z tzw. ekoskóry, za co wielki plus. Producent i sprzedawcy podają, że jest to skóra, ale nie jest  i dobrze, bo nie uznaję noszenia i używania skórzanych rzeczy, jakichkolwiek.

Niestety jakość paska jest „taka se”. Mam zegarek ok. pół roku, nie noszę go codziennie a mimo wszystko zdążył już się postrzępić i w jednym miejscu delikatnie popękać. Zdecydowanie trzeba będzie pomyśleć o innym.

Mechanizm nie jest urodziwy, trochę taki „blaszany”. Jest to  jakiś chiński wyrób. Nie udało mi się dotrzeć do nazwy. Jest to mechanizm automatyczny, napędzany wahnikiem. Ruch ręki powoduje obrót wahnika i „nakręcenie” zegarka.

Spodziewałem się niezbyt dużej dokładności. Tak też było na samym początku. Przez pierwsze kilkanaście dni używania zegarka, dokładność rozjeżdżała się o kilka minut w tył. Zegarek spóźniał się na początku od 3 minut do nawet 5 minut na dobę. Potem stopniowo zaczął działać coraz bardziej dokładniej, aż w końcu, po ok. 2 tygodniach opóźnienie zegarka sięgało maksymalnie 30 sekund na dobę. Najwidoczniej mechanizm musiał się dotrzeć. Wydaje mi się to świetnym wynikiem, jak na tak tani zegarek. Rezerwa chodu jest niestety niewielka. Zegarek po zdjęciu z ręki przestaje działać po ok 5 – 6 godzinach. Tak więc niestety, po nocy należy go ponownie ustawić, lub nie zdejmować z ręki… 🙂

Klasa wodoszczelności wg. producenta to 3 ATM, czyli przekładając chiński standard na nasz –  nie jest w ogóle wodoodporny.

Ogólne wrażenia? Zajefajny, bardzo elegancki sikor. Znakomity dodatek do bardziej formalnego stroju. Zegarek czuć na ręce, nie jest to wydmuszka, a z drugiej strony nie męczy przy całodziennym noszeniu. Choć tani jak barszcz, to nie wygląda odpustowo. Wręcz przeciwnie.

Zamiast podsumowania, jak zwykle w przypadku zegarków, wady i zalety tego sikora:

Zalety:

  • świetne wykonanie
  • dokładność odmierzania czasu
  • czysto subiektywnie bardzo ładny wygląd
  • niska cena

Wady:

  • zbyt mocne „wzorowanie się” na zegarku Longines
  • bardzo mała rezerwa chodu
  • brak warstwy fluorescencyjnej na wskazówkach
  • słabej jakości pasek
  • brak wodoszczelności
  • niedokładnie spasowany datownik

Zegarek kupiłem na wyprzedaży za 13 USD, obecnie dostępny jest w cenie od 15 do 20 USD.

Stosunek jakość / cena oceniam na czwórkę.

Zegarek kupiłem od tego sprzedawcy z Aliexpress: http://s.click.aliexpress.com/e/N0GixMk

Inne oferty na te zegarki: http://s.click.aliexpress.com/e/cUTcthYU

Można go kupić także na Gearbest: https://www.gearbest.com/winner-watch-_gear/?testKey=ctr&lkid=17525151

Materiał powstał we współpracy z moim kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu. 



4 komentarze

  1. Wooyek

    Fajny artykuł, ale…

    „Na tarczy umieszczone są stylizowane cyfry arabskie określające godzinę, oraz indeksy minutowe i podziałki sekundowe. Dodatkowo, co 5 minut są liczby określające minuty w odstępach co 5. Zarówno indeksy jak i cyfry są czarne.”

    Serio…? Czytając opisy w tym stylu, czuję się potraktowany jak debil. Być może taki jest kanon recenzowania zegarków (no bo ilość znaków musi się zgadzać), ale i tak tego nie trawię – po co pisać coś, co doskonale widać na zdjęciach tuż obok?

    Jedyne wytłumaczenie, jakie sobie wymyśliłem, to przyjazność dla osób niedowidzących, korzystających z „odsłuchu” artykułu – co szanuję, choć nie do końca rozumiem.

    Jestem stałym czytelnikiem Twojego bloga i głupio mi, że wyskakuję nagle z cienia i od razu się czepiam, ale mam nadzieję, że odbierzesz to jako konstruktywną krytykę.

    Odpowiedz
    • vadim

      Dziekuje za ten komentarz! Serio. Dzięki takim informacjom wiem co robię być może źle.
      Absolutnie nikogo nie traktuję jak „debila”, tym bardziej osób które chcą czytać to co piszę. Już też wyjaśniam dlaczego tak a nie inaczej opisuję zegarki, czy inny sprzęt, ale zegarki w szczególności.

      Po pierwsze miałem do tej pory wiele informacji w drugą stronę – czyli, że nie opisuję dokładnie jak wygląda tarcza, jakie są indeksy itp itd. A to w zegarkach najważniejsze. Że taki niedokładny opis to se mogę wsadzić tam gdzie słońce nie dochodzi 🙂 itp itd Piszę też w innych miejscach, nie tylko na moim blogu i tam tego było więcej, zwłaszcza od osób mocno „zboczonych” na punkcie czasomierzy. Twój głos jest pierwszy, który mówi, że tak jest źle.

      Po drugie jest trochę tak jak piszesz – staram się pisać jak najbardziej „obrazowo” aby osoby niedowidzące i słabo widzące korzystające z odsłuchu też mogły artykuł przeczytać. To także wynika z wiadomości zwrotnych od moich czytelników. Wiem, że pewnie robię to niedoskonale, ale próbuję… Tak samo jak opisuje jakieś miejsca staram się zwracać uwagę na dostępność dla osób z niepełnosprawnościami i o tym pisać (też zapewne niedoskonale z racji na to, że sprawnemu trudniej wychwycić co może przeszkadzać.)

      Postaram się jednak to jakoś wypośrodkować. Nie mam pomysłu jeszcze jak 🙂 ale obiecuję, że będę się starał!

      Odpowiedz
      • Wooyek

        Uff, bałem się, że zostanę źle odebrany 😉 Moją wypowiedź traktuj jako perspektywę osoby totalnie zielonej w temacie zegarków. Tak jak pisałem, czuję że może taki jest styl tej „branży” i że tak wypada – wnioskowałem to po tym, że w innych Twoich tekstach nie zauważyłem takiej… redundancji. Zmierzam do tego, że jak już się udzielam, to chciałbym zaznaczyć, że pozostałe wpisy to kawał dobrej roboty! Zwłaszcza cykl camperowy 🙂

      • vadim

        Świat „zegarkowy”, jak zresztą i każdy inny, rządzi się jakimiś swoimi prawami. To środowisko jest mam wrażenie dosyć mocno zboczone na punkcie szczegółów, stąd może faktycznie zbyt dokładne opisy. Tak jak piszesz to troszkę taka właśnie dziwna „branża”. Z drugiej strony opisuję raczej mocno budżetowe zegarki więc może faktycznie odbiorca jest inny i powinienem pisać trochę inaczej.
        Będę miał to co napisałeś na uwadze.
        Dzięki za miłe słowo 🙂

Komentarze