Jakiś czas temu opisywałem jak zrobić samodzielnie pojemny powerbank za kwotę ok 20 złotych. Wpis cieszył się dużym powodzeniem, więc wracam do tematu. Tym razem będzie przepis, jak powerbank mieć za darmo, gratis, za zero złotych, zero groszy.

Niemożliwe ? a jednak da się. Byłem dzisiaj w moim ulubionym szwedzkim markecie wielobranżowym Jula na gdańskich Szadółkach,  kupić jakieś pierdołki do instalacji elektrycznej w moim mini camperze Seat Inca. Zabrałem się za wykonanie instalacji  12V w części nazwijmy to mieszkalnej. Będzie o tym oczywiście osobny artykuł na blogu.

Wracając do Juli i powerbanka.  Podczas poszukiwania potrzebnych gadżetów, o mało nie wyłożyłem się zahaczając nogą, o stojący na środku alejki kosz z dobrami jakimiś. Szpetnie zakląłem pod nosem, ale zaraz mi przeszło, jak tylko zobaczyłem co za dobra w tym koszu leżą, i jak można je mieć:

W koszu jak widać jest całe stado powerbanków, o pojemności 2200 mAh kosztujący normalnie 29,99 zł.

Okazało się, że nie trzeba monet aby taki dostać!

Wystarczy na swojego smartfona pobrać aplikację Jula, otworzyć ją, a tam czeka już na nas kupon/bon/talon/kwit, jak zwał tak zwał na darmowy powerbank od Jula.

 

Potem już tylko powerbank w garść i do kasy. W kasie wystarczy pokazać kod z kuponu i powerbank jest nasz. Za zero złotych, zero groszy.

Sama aplikacja, jest bardzo pomocna, oprócz katalogu produktów, można w niej zachować listę zakupów, znaleźć dane kontaktowe do wybranego sklepu Jula, oraz przejrzeć aktualne promocje.

Nie trzeba nigdzie się logować, podawać swoich danych, e-maili, telefonów, adresów. Nie trzeba też niczego kupować, choć przyznam szczerze, że jeszcze nie udała mi się taka sztuka, aby pojechać do Jula i nic nie kupić…

Co to za powerbank?

Ano całkiem fajny. Jak wspominałem ma pojemność 2200 mAh, powinien zatem wystarczyć do naładowania do pełna przeciętnego smartfona.

Na wyjściu podaje prąd o napięciu 5V i maksymalnym natężeniu 1A.

Wielkość obudowy zbliżona jest do ogniwa 18650, i zapewne takie właśnie kryje się w środku (szkoda mi go rozbierać, więc pozostanę przy domysłach). Wykonana jest z tworzywa sztucznego, w kolorach firmowych sklepów Jula, czyli czerwono białych.

Powerbanka wyposażono w dwa porty USB – standardowy do ładowania urządzeń, oraz microUSB do naładowania samego powerbanka.

W okolicy portów jest mała dwukolorowa dioda LED. Podczas ładowania powerbankiem świeci się na niebiesko, podczas ładowania powerbanka na czerwono. Co ciekawe zaglądając do wewnątrz widać kolejną na stałe świecącą się niebieską diodę LED. nie wiem jakie jest jej zadanie, ale niestety będzie ona stale pobierać jakiś tam minimalny prąd z urządzenia.

W komplecie oprócz samego akumulatora jest jeszcze przewód USB – microUSB oraz instrukcja obsługi.

No właśnie instrukcja obsługi…

Czy nie przypomina ona Wam jakiegoś innego, szwedzkiego sklepu ???????

Aż dziw, że nie dostarczono powerbanka w częściach do samodzielnego złożenia 🙂

Jakiś czas temu dostałem od Chińczyków maszynkę do pomiaru pojemności, składającą się z multi miernika i sztucznego obciążenia, tudzież rezystora regulowanego w zakresie 1A i 2A.

Podłączyłem więc to do Julowego powerbanka. Po obciążeniu w pełni naładowanego urządzenia prądem 1A i rozładowaniu do cna, otrzymałem pomiar pojemności rzędu ok 1600 mAh.

Jak się wczytać w cyferki na obudowie znajdziemy informację, że pojemność realna to 8,1 Wh. Wykonując proste obliczenie 1600 mAh x 3,7 (napięcie baterii typowego smartfona) dostajemy wartość 6,1 Wh.

Jest więc dobrze, acz do deklarowanego 2200 mAh i 8,1 Wh trochę brakuje. Dziwić się nie trzeba, reszta to straty, oraz jakość samego ogniwa użytego w powerbanku.

Miałem w rękach ogniwa o znamionowej pojemności 4000 mAh, które miały nie wiecej niż 400 mAh…

Summa Summarum – darowanemu koniu w zęby lepiej nie zaglądać, bo i po co ? Czyż nie lepiej się cieszyć z darmowego, całkiem sprawnego powerbanka, który z powodzeniem naładuje standardowego smartfona i da kilka a nawet kilkanaście dodatkowych godzin pracy ?

Dziękuję Jula!

Promocja w Jula trwa do wyczerpania zapasów. W koszu było jeszcze trochę tych powerbanków, ale nie mam pojęcia czy dosypują nowych, warto więc się pospieszyć.

 

Sieć Jula nie ma nic wspólnego z tym wpisem – nie inspirowała, nie płaciła za niego, nie konsultowałem go też z nimi w żaden sposób.



9 komentarzy

  1. Wojto

    Jak widzę, że coś jest za darmo to od razu zapala mi się czerwona lampka. Bo w dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo. Sam fakt, że musiałeś ściągnąć jakąś aplikację oznacza, że to nie było za darmo. Bo po pierwsze jest to reklama sklepu (lubisz go i kupujesz w nim – ok), po drugie twój numer już jest w kolejnej bazie danych 🙂

    Odpowiedz
    • Wojto

      I proponuję doczytać czy w instrukcji nie pisze drobnym drukiem, że powerbank trzyma energię do 30 dni. Nie żartuję. Niedawno żona przyniosła jakieś powerbanki, które dostała jako reklamówki na jakiejś prezentacji. W instrukcji był właśnie taki tekst. I rzeczywiście samorozładowywały się po jakichś 3 tygodniach.

      Odpowiedz
      • vadim

        Szanowny Panie. Wiem że Pan nie żartuje i nie potrzeba mi do tego instrukcji obsługi. Charakterystyka ogniw 18650 używanych najczęściej w powerbankach jest taka, a nie inna, że z czasem tracą ładunek w nich zmagazynowany. Jest to całkowicie normalne zjawisko i nic w tym nie ma tajemniczego, zwłaszcza jeśli zastosowano do wykonania powerbanku ogniwa marnej jakości, a to zdarza się często. Ogniw takich zresztą nie powinno się przechowywać w pełni naładowanych – skraca to ich żywotność. Zaleca się rozładowanie ich do ok 40 % pojemności przed dłuższym leżakowaniem.
        Dziekuje za komentarz
        Vadim

    • vadim

      Ależ oczywiście, i dokładnie o tym piszę co należy zrobić aby powerbank dostać. A numeru telefonu nie trzeba podawać – też o tym pisałam, co więcej, jeśli nie chce Pan być w jakiejkolwiek bazie danych i obawia się,że Jula wykradnie numer z telefonu, można aplikację pobrać z wyjęta kartą SIM, odebrać powerbank, odinstalować aplikację i cieszyć się z urządzenia.
      Co prawda nadal należy wykonać ciężką pracę w postaci pobrania aplikacji, wydania pieniędzy na dojazd do marketu, przejścia niemal całego sklepu, porozmawiania ze sprzedawcą (choćby zdawkowe dzień dobry i dziękuję) no ale na to już nie poradzę…

      Pozdrawiam

      Vadim

      Odpowiedz
      • Wojto

        Spokojnie, ironia nie jest konieczna 🙂 Jestem wiernym czytelnikiem Twojego bloga i cenię sobie informacje na nim zawarte. Komentarz nie miał na celu jakąkolwiek dyskredytację tego co opisujesz. Zwyczajnie może za dużo zadaję się z ludźmi, którzy widzą perfidię tego świata i wyznają zasadę z klasyka polskiego kina, że „za wszystko co dostajesz w życiu musisz zapłacić, a pieniądze to najmniej kosztowna forma tej płatności.”
        Ty, na swoim blogu, też widzisz tę perfidię, może tylko pod innym kątem.
        W każdym razie, przy okazji gratuluję świetnego bloga i pozdrawiam.

      • vadim

        Przepraszam wiernego czytelnika 🙂 Ot tropienie wszędzie niepotrzebnej afery wywołuje u mnie reakcje obronne, tym bardziej że dostałem kilka podobnych e-maili w tym samym czasie…
        Gdyby trzeba było podawać masę różnych danych., żeby dostać powerbank nie pisałbym o tym, dwa moje – nasze dane wszelakie ma tyle firm i instytucji, ze jedna w te czy we wte nie robi mi żadnej różnicy. Wystarczy zachować pewien rozsądek, mieć numer telefonu i email przeznaczony tylko pod cele „reklamowe” i nie ma większego problemu.

        Raz jeszcze przepraszam za ironię 🙂

        Pozdrawiam

        Vadim

Komentarze