Piekarnik w kamperze? Czy to możliwe ?

Włócząc się tu i ówdzie moim karetko-kamperem, muszę czasem coś zjeść.

Ukraina, śniadanie gdzieś u podnóża Karpat

Długi czas szukałem rozwiązania pozwalającego przygotować coś więcej, niż proste makarony, gotowe dania z puszki, zupy w proszku, warzywa z patelni, jajówa i inne tego typu rzeczy.

Mam w busie patelnię, garnek, kuchenkę gazową, nawet jakieś sztućce, kubki no i oczywiście szkło do piwa.

Gdzieś na Kaszubach.

Jednak największym problemem dla mnie, było upieczenie czegoś. Smażonego nie bardzo mogę, ze względów zdrowotnych.

Bardziej gotowane, duszone i pieczone. Potrzebny był mi piekarnik. Przewaliłem cały internet i jeszcze kawałek i znalazłem kilka opcji. Niektórzy, mający duuuużo miejsca w kamperach, montują tradycyjne, lub nieco pomniejszone kuchnie gazowe z piekarnikiem gazowym. Ci, którym kampery służą głównie do przemieszczania się z domu na kemping, używają często piekarników elektrycznych z grzałkami o zmniejszonej mocy.

fot. materiały prasowe firmy Kampa

U Brexitowców, znalazłem nawet w sprzedaży turystyczne piekarniki wolnostojące, zasilane z kardridży gazowych. Fajne to, ale za duże dla mnie to raz, a dwa kosztuje koszmarnie dużo funtów szterlingów. Najtańszy jaki znalazłem to koszt około 200 funciaków plus przesyłka. Aż tak głodny nigdy nie będę…

Trafiłem jednak w końcu na coś, co po namyśle kupiłem i okazało się strzałem w dziesiątkę. Szwedzka firma Koala Marketing Company AB, z siedzibą w Malmö, produkuje rewelacyjny turystyczny piekarnik, o nazwie Omnia.

Nie dość, że produkuje, to jeszcze sprzedaje to m.in. w Polsce, w znanej szwedzkiej sieci marketów dla majsterkowiczów. Sprzedaje drogo, bo za 150 złotych polskich, ale nic tańszego niestety nie ma.

Co to jest Omnia ?

Jeśli urodziliście się w ubiegłym wieku, to pamiętacie na pewno obowiązkowe wyposażenie każdej kuchni czasów PRL-u, czyli prodiże:

Tak więc Omnia, to taki prodiż, ino nie na prąd, a na gaz/denaturat/spirytus/drewno/węgiel i wszystko inne coda się spalić i wydzielić przy tym ciepło.

Omnia składa się z trzech części (opcjonalnie z pięciu, ale o tym na końcu).

fot. materiały prasowe producenta

 

Od spodu mamy płytę grzewczą z nierdzewki, którą stawia się bezpośrednio na kuchenkę gazową, elektryczną, denaturatową, na grilla, czy jakikolwiek inny palnik turystyczny, opalany czymkolwiek.

Druga, środkowa część to w nomenklaturze wojskowej – komora zupna. Aluminiowa misa, o pojemności ok 2 litrów do której wkłada się wszystko co ma zostać upieczone. Górna część to pokrywka. W pokrywie są małe otwory wentylacyjne.

Przez środek podstawy, oraz środkowej części jest otwór, przez który do wnętrza dostaje się gorące powietrze z palnika, na którym Omnia stoi.

fot. materiały prasowe producenta

Bo tak to właśnie działa. Stawia się piekarnik na palniku, a gorące powietrze krąży wewnątrz i rozprowadza się równomiernie po całym piekarniku.

Co w tym można zrobić ?

Otóż, jak mawiał klasyk „myli moi”, niemal wszystko. Ze strony producenta można pobrać książkę kucharską z kilkudziesięcioma przepisami. Od zapiekanek warzywnych po chleby i ciasta.

Ja robiłem w tym najrozmaitsze zapiekane warzywa z serem, makaronem i jakimiś resztkami znalezionymi w busie.

Zapiekana z resztek z serem.

Bułki tzw. „do pieczenia” do kupienia w każdym większym markecie (czas pieczenia ok 15 minut).

Zapieksy z Biedry z ekstra dodatkiem sera (oszczędnie stosowanego przez producenta)

Gotowe zapieksy z Biedry (10 – 15 minut i gotowe, trzeba je tylko pokroić bo oczywiście całe nie wejdą) i parę innych rzeczy. Mięsojady mogą oczywiście upiec najróżniejsze martwe zwierzęta. Od kiełbasy i steków z popularnych ostatnio leżaków, po kurzęcinę.

Omnia spisuje się do tych celów znakomicie. Bułki i zapieksy wychodzą chrupiące, ser roztapia się równomiernie, nic się nie przypala, a cały proces pieczenia zajmuje od 10 – 15 minut dla bułek, po ok 40 – 50 minut dla bardziej skomplikowanych zapiekanek z makaronami, chlebów i ciast.

Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, są też małe problemy, bo zawsze jakieś muszą być. Tak w zasadzie tylko dwa, ale zawsze.

Po pierwsze bardzo się to rozgrzewa. Już po kilku minutach, całość jest na prawdę bardzo gorąca i trzeba o tym pamiętać, aby się dotkliwie nie poparzyć. Wielu użytkowników zgłasza przy okazji problem odpadającego górnego uchwytu, w wyniku nadmiernego rozgrzania właśnie. Jest on plastikowy, umieszczony centralnie nad płomieniem i z czasem się przepala. Zamiast tego górnego uchwytu przydałby się boczne rączki.

fot. materiały prasowe producenta

Po drugie wszystko co się roztapia, czyli przede wszystkim ser, sosy itp. lubi się przywrzeć do powierzchni i trudno jest to potem doczyścić, zwłaszcza w warunkach polowych. W domu namoczysz, odstawisz, doczyścisz i po problemie. W kamperku robi się to problemem.

Zaradzić temu można kupując opcjonalne akcesoria, sprzedawane osobno. Akcesoria nieprzyzwoicie wręcz drogie.

fot. materiały prasowe producenta

Pierwsze z nich to okrągły ruszt, wkładany na dno, przydatny np. przy pieczeniu bułek, czy kiełabachy. Kosztuje on 40 (!) złotych.

fot. materiały prasowe producenta

Drugie to silikonowa wkładka, wypełniająca całą powierzchnię piekarnika. Dzięki niej nic nie przywiera i bardzo łatwo się to czyści. Niestety ta wkładka, to już rozbój w biały dzień, bo kosztuje aż 80 złotych polskich! Za kawałek gumy…

Ten silicon dokupię (żona zdeklarowała się, że sfinansuje), ale drogie to jak diabli.

Niemniej, te minusy nie powinny przysłonić plusów. Bałem się, że 150 zł wyrzuciłem w błoto jak to się często zdarza. Na szczęście okazało się dokładnie odwrotnie.

To urządzenie jest genialne w swojej prostocie i cholernie użyteczne.

Bardzo polecam (powinni mi płacić za takie laurki).

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu.



Komentarze