tablica ramka,jpg_tablica

Jakiś czas temu wybrałem się do Urzędu Miejskiego w Gdańsku przy ul. Milskiego 1, celem rejestracji a w zasadzie przerejstrowania samochodu który wykupiłem z leasingu.

Pisałem już o tym tutaj.

rejestracja front

Na wizytę umówiłem się przez internet na określoną godzinę. Byłem na miejscu o czasie.

Po wejściu do Urzędu zostałem od razu zrugany przez pracownika ochrony Urzędu – „po numerek!” tyle usłyszałem na moje „Dzień Dobry” kiedy chciałem zapytać owego stróża gdzie znajduje się stanowisko nr 4 do którego miałem się stawić.

Szkoda, że przy wejściu nie ma nigdzie informacji o tym gdzie znajduje się owe stanowisko, bo nie jest ono tam gdzie pozostałe o w osobnej małej sali w innym korytarzu, ale to tzw. „mały pikuś”.

Po znalezieniu odpowiedniego stanowiska, zostałem zaproszony do środka, Pani Urzędnik z początku bardzo miła, poprosiła o dokumenty. Podałem jej wszystko łącznie z wypełnionym uprzednio wnioskiem. Po chwili podała mi identyczny pusty wniosek i oświadczyła „wypełnić trzeba”. hmmm ale przecież ma Pani przed sobą wypełniony… „O już mi się wszystko miesza…” No cóż byłem pierwszym klientem tego dnia, co będzie później – pomyślałem sobie w duchu.

Pani już wyraźnie zmieniła nastawienie, bo przecież Urzędnik jest nieomylny i nie będzie mu byle kliencina wytykał błędów.

Na szczęście po chwili pojawiła się jej koleżanka z chęcią zakupu kolczyków „bo dzisiaj rano zapomniała”, wybrała odpowiednie, porozmawiały sobie o cenie, do tego ustaliły, że za 25 zł weźmie także „te drugie z czerwonymi oczkami” ale to jak „nikt inny ich nie będzie chciał, na razie weźmie tylko te srebrne”…

Siedzę i patrzę trochę z niedowierzaniem, ale na szczęście pani urzędniczka traktowała mnie jak powietrze.

Po kolejnej chwili wszedł jej kolega, z radością się przywitali i ustalili, że „ma coś dla niego i da mu w pokoju nr 1”, wyraźnie zadowolony i rozweselony perspektywą spotkania w „jedynce”, podowcipkował jeszcze z panią urzędnik i poszedł.

Pani Urzędnik przed zakończeniem obsługi petenta czyli mnie, zdążyła jeszcze pochwalić kolejnego kolegę który „oooo! wpadł pod kosiarkę” i ładnie przystrzygł brodę, kolega podziękował „bo już go ta broda wkurwiała, wszystko go swędziało” (może trzeba częściej myć?)…

Na zakończenie chciałem zabrać wszystkie swoje dokumenty w tym KRS poprzedniego właściciela, na co usłyszałem „o po co to panu?”, hmm, bo to moje ?, bo ccę mieć komplet dokumentów, lubię zbierać KRS-y – takie hobby? Pani skapitulowała – „tam na skanerze leży”

Super, dziękuję za wskazanie, broń boże nie wymagam takiego wysiłku aby mi to podać, sam zanurkuję na biurko pani urzędnik i sobie wezmę…

I tak po ponad pół godzinie zostałem „profesjonalnie” obsłużony…

Gdańskowi gratulujemy Urzędników przez DUŻE „U”…

http://blogroku.pl/2014/kategorie/profesjonalna-obsl-uga-klienta-w-urza-dzie-miejski,c7r,tekst.html

19 komentarzy

  1. Gezniar

    Chyba trochę autor przesadza, gdybyś miał obsłużyć tylu natrętnych klientów każdego dnia, gdzie każdy ma jakis mniejszy lub większy problem też nie tryskał być energią. Zawsze wszyscy czepiają się urzędnika a swojego zachowania nie widzą.

    Odpowiedz
    • vadim

      Witam Urzędnika , tak przesadzam i czepiam się zwłaszcza że : urzędniczka w trakcie pracy i obsługi klienta sprzedawała biżuterię w trakcie wykonywania czynności rejestracji pojazdu – nie leży to w jej obowiązkach na tym stanowisku co więcej nie wydała paragonu pani której to sprzedała a to już jest karalne – prowadzenie działalności gospodarczej bez zgłoszenia i nie zaewidencjonowanie sprzedaży – ja jestem po tym kontem przez urzędników kontrolowany/karany a ci sami urzędnicy robią to oficjalnie podczas pracy za którą są wynagradzani z naszych / moich podatków.
      Ponadto załatwianie prywatnych spraw , umawianie się ze znajomymi, itp itd – od tego jest przerwa a nie godziny pracy. Tak więc, tak czepiam się bo to co pokazał ten konkretny urzędnik to tzw tumiwisizm i kompletne olewanie swojej pracy.

      Odpowiedz
      • zazwyczaj_nieomylny

        Nieprawdą jest, że przy sprzedaży musiał zostać wystawiony paragon. A jeżeli Pani ma obroty nie zmuszające do zakupu kasy fiskalnej? A jeżeli nie była to sprzedaż firmowa tylko prywatna (wówczas to kupujący musi odprowadzić podatek)?
        A tak już na poważnie, to w ciągu ostatnich lat kilka razy załatwiałem coś w UM w Gdańsku (większość we Wrzeszczu) i za każdym razem było szybko i miło. Raz nie było, ale to z mojej winy.
        To tak, żeby Twój głos nie był jedynym przebijającym się.

      • vadim

        Dziękuję za komentarz . Nie paragon jest tu tematem przewodnim, to jest temat poboczny. Nie powiesz chyba jednak , że tak zachowuje się profesjonalny urzędnik w Urzędzie ? Chce sobie pohandlować, podowcipkować i co tam jeszcze jest na to czas na przerwie czy po pracy. Opisuję konkretny jeden przypadek, nie uogólniam, nie snuję teorii spiskowych, opisuję sytuację jaka mnie spotkała i tyle. Pozdrawiam!

      • JNkjn

        Na przyszłość wszystkie sprawy załatwiaj we Wrzeszczu.

      • vadim

        Dziękuję, spróbuję next time choć trochę nie po drodze, na Milskiego mam po prostu bliżej. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam!

    • ciezkopracuje

      Co za bezczelność! „Tylu natrętnych klientów”?!?!
      W każdej firmie prywatnej jest tylu samo, albo i więcej „natrętnych klientów każdego dnia”, ale ludzie z obsługi klienta potrafią zachować uśmiech, traktować człowieka z szacunkiem i nikomu do głowy nawet by nie przyszło śmieszkować z kolegami kiedy klient jest tuż obok. Co dopiero w trakcie obsługiwania. Absurd! Absurd, który pokazuje jak oderwani od rzeczywistości są urzędnicy – wydaje im się że są nową szlachtą, psiamać.

      Odpowiedz
      • vadim

        Dziękuję za ten komentarz – tak samo to widzę i podchodzę do problemu. Zajmuję się na co dzień świadczeniem szeroko pojętych usług i nigdy mi na myśl nie przyszło aby tak się zachowywać w obecności klienta. Więcej – nawet nie odbieram telefonu kiedy zajmuję się klientem bo wiem , że dzięki niemu żyję, dzięki niemu mam pieniądze . Natomiast urzędnik wychodzi chyba z założenia że jak już raz załapał się do pracy to będzie tam kwitnąć do emerytury i nikt go z posady nie ruszy a co miesiąc 1-go czy 10-go odpowiednia kwota na konto wpłynie. Pozdrawiam!

  2. Ania

    kilka dni temu wybrałam się do gminy Lesznowola (koło Warszawy). Urząd pracuje od 09.00 do 15.00(po pobraniu numerka można grzecznie poczekać, aby załatwić coś w wydziale komunikacji) po ok 10-15 wydanych numerkach (pracowały tego dnia 2 panie) ok 09.10 maszynka do wydawania numerków została zablokowana z informacją, że więcej interesantów nie przyjmujemy. Domyślam się, że przy rozsądnym tempie pracy Panie skończyły pracować ok 10.30 – pytanie co z pozostałymi godzinami pracy…

    Odpowiedz
    • vadim

      Jak widać mentalność urzędnika w wielu miejscach jest podobna. W Gdańsku jest nawet zatrudniona specjalna osoba do wydawania owych numerków z numerkomatu 🙂 to strasznie skomplikowane urządzenie… Pozdrawiam!

      Odpowiedz
    • vadim

      Ojojoj ,ładnie nam się Pan tu przedstawił, w którym Urzędzie Pan pracuje ? Na Milskiego? Tego Was uczą na szkoleniach z obsługi klienta ? Mimo wszystko Miłego Dnia życzę!

      Odpowiedz
  3. Doris

    tez rejestrujemy samochody w Gdańsku i zawsze jest tak taka obsługa, czasami jest nawet gorzej, z KRS też zawsze jest dramat, jest tam tez panie kierownik Wydziału która jest najbardziej opryskliwą osobą w całym Gdańsku

    Odpowiedz
    • vadim

      Na szczęście nie miałem z tą osobą do czynienia 🙂 Dziękuje za komentarz. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Tomasz

    Pan Vadim przyszedł do urzędu o określonej godzinie, został obsłużony w kilkanaście minut i takiemu to jeszcze źle, no ale oczywiście jak nie ma się co robić, to się pierdół czepiamy, podejrzewam że cała historia jest głęboko przesadzona, bo inaczej nie było by poczytalności,sam załatwiałem sprawę w urzędzie, pobrałem numerek i spędziłem prawie pół dnia żeby załatwić rejestrację, ludzie do lekarzy czekają po kilkanaście miesięcy a temu jeszcze źle, nic tylko zgłosić kandydaturę Pana Vadima na premiera i on na pewno Polskę nam naprawi i uzdrowi, sprawi, że znikną kolejki do lekarzy, da przyzwoite wynagrodzenia urzędnikom, co by zawsze byli uśmiechnięci i życzliwi,……i na pewno coś jeszcze wymyśli by nam Polakom żyło się dostatnio i szczęśliwie…….będę za Pana trzymał kciuki, u nas w pracy mówił się o takich ludziach pieniacze i awanturnicy …….i od razu uprzedzę ze nie jestem pracownikiem żadnego urzędu , pozdrawiam wszystkich czytających a w szczególności autora tej afery i z niecierpliwością czekam na kolejna sensację w wydaniu w/w.

    Odpowiedz
    • vadim

      Ojoj Panie Urzędniku bo jednak jestem w pełni przekonany że w urzędzie Pan pracuje inaczej nie bronił by pan tej niekompetentnej i nieprofesjonalnej urzędniczki.
      Gdybym był pieniaczem to mordę wydarł bym na ową „urzędniczkę” .
      Wg pana urzędnika pieniaczem jestem bo ktoś komu się płaci za bycie profesjonalnym urzędnikiem uprawia handel obwoźny w urzędzie ?
      Pisze Pan

      ” sam załatwiałem sprawę w urzędzie, pobrałem numerek i spędziłem prawie pół dnia żeby załatwić rejestrację, ludzie do lekarzy czekają po kilkanaście miesięcy a temu jeszcze źle,”

      No i co teraz ? to oznacza że urzędniczka w czasie wykonywania swoich obowiązków może sprzedawać kolczyki koleżankom zamiast zając się swoją robotą? a zastanawiał się pan dlaczego pan stał pół dnia jak Pan twierdzi ?

      Może dlatego że takich urzędniczek jak ta są setki. Handlują kolczykami, jajkami (tak w poniedziałek pani urzędnik w Urzędzie na Milskiego w czasie godzin pracy zapierdzielała z kartonem jaj typu wiejskie z kurzym gównem na wierzchu)popijają kawki, plotkują, załatwiają setki niesłużbowych spraw zamiast zająć się swoją robotą.

      Zastanawiał się Pan dlaczego na kilkanaście stanowisk do rejestracji pojazdu wydawane jest dziennie tylko 95 „numerków” sztucznie tworząc kolejkę ?

      Może dlatego że właśnie urzędnicy handlują, plotkują, kawkują zamiast wykonywać swoją pracę za którą dostają co miesiąc pieniądze. Za którą biorą 13-ki , za którą dostają urlopy, mogą korzystać ze zwolnień lekarskich, opieki na dzieckiem, zasiłków, urlopów macierzyńskich i czego tam jeszcze czego ja i inni drobni przedsiębiorcy zapieprzający po 14 godzin na dobę bez wolnych weekendów, bez urlopów, zwolnień lekarskich, zasiłków, becikowego,13-ek i innych przywilejów urzędników nigdy nie zobaczymy bo po prostu UCZCIWIE i sumiennie zapierdzielamy na swoje utrzymanie.

      Wystarczy UCZCIWIE i PROFESJONALNIE wykonywać swoją pracę i nikt nikogo czepiał się nie będzie a kolejki znikną same.

      Pozdrawiam pana urzędnika i proponuje wziąć się do roboty a nie w necie siedzieć.

      Odpowiedz

Komentarze