No właśnie. Od dłuższego czasu rożne firmy dobijają się do mnie w sprawie testów głośników przenośnych. „Vadim no weź”, „Vadim opisz”, „to takie fajne, takie wspaniałe i w ogóle”. A ja tak sobie siedziałem, drapałem się po łysej głowie i zastanawiałem się PO CO TO KOMU ? Do czego to się może przydać ? Toć to nawet radia nie ma !

W końcu jednak uległem. Postanowiłem sam siebie przekonać, że to może jednak nie jest takie głupie. I tak kilka dni temu na moim biurku i nie tylko, o czym później, zawitał bezprzewodowy głośnik bluetooth o nazwie Emotion od firmy Xblitz.

Zanim przejdę do konkretów jak zwykle garść danych technicznych abyśmy wiedzieli o czym mówimy:

  • Głośniki: 2 x 5W Impedancja głośników 4 Ohm
  • Bluetooth: 3.0, zasięg do 10m w otwartym terenie
  • dotykowy panel sterujacy
  • Gniazda: AUX in – miniJack 3,5mm, microUSB (ładowanie), microSD
  • Karty pamięci: microSD do 32GB
  • Zasilanie: Wbudowana bateria litowo-jonowa 3.7V / 2000mAh
  • Ładowanie: Ładowanie za pośrednictwem gniazda microUSB

Co w opakowaniu?

W niewielkim estetycznym kartoniku znajdziemy oczywiście głośnik Xblitz Emotion, przewód USB, przewód AUX (miniJack – miniJack) instrukcję obsługi z kartą gwarancyjną.

Jakość wykonania, guzikologia:

Xblitz Emotion to całkiem spore i dosyć ciężkie, czerwone pudełko. Jego wymiary to 190 mm x 60 mm x 70 mm, waga to 480 gram. Na pierwszy rzut oka głośniczek sprawia bardzo pozytywne wrażenie.

Przednia część to metalowa siatka za która ukryty, tudzież ukryte, są głośniczki. Głośniczki, bo jak się dobrze przyjrzeć widać tam dwie srebrne obwódki głośników. Są tam dwa 4 ohm-owe, 5 watowe głośniki. Centralnie umieszczono logo producenta.

Góra to czarny, plastikowy panel dotykowy, z podświetlanymi na biało przyciskami służącymi do wyboru trybu pracy, pauzy i wznowienia odtwarzania, odbierania połączeń telefonicznych (o tym później kilka słów napiszę), oraz centralnie umieszczonym dotykowym panelem regulacji głośności. Panel ten podświetlony jest na zielono. Ponadto informuje on o trybie pracy. Szybko migająca dioda oznacza gotowość do sparowania, jednostajne światełko podświetlające oznacza sparowanie urządzenia z telefonem czy innym źródłem odtwarzania. Podczas odtwarzania natomiast dioda pulsuje co kilka sekund.

Jak już jesteśmy przy tym panelu, to warto wspomnieć, o ciekawie rozwiązanej regulacji głośności. Zwiększanie i zmniejszanie poziomu odbywa się poprzez przesuwanie palcem zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara dla zwiększenia poziomu i w przeciwną stronę dla zmniejszenia.

Tylny panel, to także metalowa siatka, taka sama jak z przodu głośnika. Na samej górze tylnej części umieszczono włącznik, gniazdo ładowania (microUSB), gniazdo AUX, oraz gniazdo karty pamięci.

Cała reszta obudowy wykonana jest z przyjemnego w dotyku twardego tworzywa. Na spodzie umieszczono dwie antypoślizgowe „stópki”.

Całość jest bardzo dobrze spasowana, wygląda czysto subiektywnie ładnie. Nawet ten czerwony kolor, za którym to szczerze nie przepadam :), w połączeniu z czarnym górnym panelem wygląda dobrze.

Powiem szczerze – miałem kiedy w ręku cholernie drogi głośnik firmy JBL, który kosztował ze dwa, czy nawet trzy razy więcej niż Xblitz Emotion. Gdyby usunąć z obu logo producenta i oceniać jakość wykonania tylko organoleptycznie, bez wiedzy kto jest producentem czego – wybrałbym bez wahania Xblitz.

To jest po prostu świetnie zrobione i tyle.

Zasilanie:

Xbitz Emotion wyposażono w akumulator o pojemności 2000 mAh, ładowany tradycyjną ładowarką ze złączem microUSB (ładowarki nie ma w zestawie jest tylko przewód USB).

Producent nie podaje czasu pracy na wbudowanej baterii. Ja po otrzymaniu urządzenia do testów naładowałem je do pełna, co zajęło ok 1,5 godziny (było zapewne wstępnie naładowane, więc całkowicie rozładowany akumulator będzie ładował się pewnie dłużej) . Głośnik działał u mnie przez ok 5 godzin niemal non – stop i bateria dalej działa…

Jak to gra?

Jak zwykle w tym miejscu zawsze zaznaczam, że lata dziecięce spędziłem w rezerwacie słoni w centralnej Afryce i tam owe słonie notorycznie deptały mi po uszach. Tak więc muzykę słyszę, ale nie rozpoznaję po barwie dźwięku, z jakiego metalu wykonano zaciski na kablach głośnikowych. Oceniam parametr jakości dźwięku na zasadzie – podoba mi się lub nie. Brzmienie jest sztuczne i „plastikowe”, albo ładne i przyjemne. Trzeszczy albo nie.

Tak wiec wracając, jak to gra ? :

Zaskakująco przyjemnie – to dobre uważam najlepsze określenie. Spodziewałem się po tego typu urządzeniu sztucznego, cichego,  „plastikowego dźwięku”.

Głośnik nie trzeszczy, nawet przy najgłośniejszym ustawieniu skali, to raz. Dwa, dźwięk jest bardzo czysty, o ładnym, przyjemnym brzmieniu. Bas jest nieco sztuczny, acz nie razi i ma przyjemne „dudnienie”. Tony wysokie są dla mnie jakby troszkę zbyt przytłumione. Jednak biorąc to całościowo, uważam że dźwięk wydobywający z tego malucha jest dobrej jakości, nawet więcej – bardzo dobrej jakości. Xblitz Emotion gra bardzo naturalnie. Przy okazji , co docenią wszyscy imprezowicze, skalę głośności można rozkręcić naprawdę wysoko.

Odtwarzanie muzyki można odbywać się nie tylko poprzez wykorzystanie łączności Bluetooth, ale także bezpośrednio z karty microSD, wkładanej do gniazda na obudowie, oraz poprzez dołączony do zestawy przewód AUX w standardzie miniJack.  Wyboru źródła odtwarzania odbywa się przyciskiem „menu” .

Jednego czego mi brakuje w Xblitz Emotion, to możliwości drobnej choć korekty barwy dźwięku. Podbicia tonów wysokich, może zjechania ciutkę z basem. Przy odtwarzaniu z telefonu załatwić to można odpowiednia aplikacją. Przy odtwarzaniu z karty SD już niestety tego zrobić się nie da.

Dodatkowe funkcje:

Xblitz Emotion ma wbudowaną obsługę telefonu/smartfonu, czyli w skrócie prosty zestaw HandsFree. Kiedy telefon jest sparowany z urządzeniem i przyjdzie na niego połączenie przychodzące, można klawiszem na górze obudowy odebrać je, a dźwięk będzie transmitowany przez głośnik. Można zrobić telekonferencję, można pogadać bez trzymania telefonu w ręce, można używać w samochodzie podczas jazdy. Nie ma oczywiście obsługi książki telefonicznej, obsługi głosowej itp.  Jako prosty zestaw HF, sprawdzi się jednak znakomicie.

No i najważniejsze po co to komu ?

No właśnie, jak napisałem na początku tego tekstu nie byłem przekonany do tego typu sprzętu. Po kilkunastu dniach testowania zmieniłem zdanie o 180 stopni.

To bardzo ciekawy gadżet, który znajdzie zastosowanie w wielu miejscach i sytuacjach. Młodzież na pewno zabierze takie cudo na imprezę w plenerze czy jakąś domówkę (nie wiem jak teraz się nazywa takie domowe balangi, pewnie jakoś z angielska…) Moc głośniczka pozwoli na oprawę muzyczną całkiem sporej imprezy.

Także w biurach, szczególnie tam gdzie jest zakaz używania tradycyjnego radia z uwagi na uregulowania związane z abonamentem radiowo telewizyjnym, taki umilacz czasu spędzonego nad papierami może się doskonale sprawdzić.

W moim przypadku Xblitz Emotion, na pewno na stałe trafi do mojego kamperka. Pojemny akumulator nie będzie drenował mojej baterii spoczynkowej, niewielkie wymiary pozwolą ustawić go zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz auta. Możliwość odtwarzania z karty pamięci, telefonu i poprzez wejście liniowe pozwoli zabrać ze sobą dowolną ilość muzyki i korzystać z niemal każdego innego źródła odtwarzania. W miejscach gdzie zasięg radia FM jest słaby, albo np za granicą, będę mógł odtwarzać swoje ulubione stacje radiowe, jak TOK FM czy Antyradio, za pomocą aplikacji w smartfonie z internetu. Jako bonus mam zestaw Hands Free do samochodu.

Kurcze fajne to!

Xblitz Emotion dostępny jest w sprzedaży za ok 160 złotych polskich. To świetna cena za tak dobrze wykonane, tak wszechstronne i tak dobrze odtwarzające dźwięk urządzenie.

Szukasz najlepszej ceny – koniecznie sprawdź TUTAJ

Sprzęt do testów udostępniła firma KGK Trade właściciel marki Xblitz



Komentarze