tablica ramka,jpg_tablica

Dzisiaj udałem się do Urzędu Miejskiego w Gdańsku a właściwie do „Zespołu Obsługi Mieszkańców” na gdańskim Chełmie przy ul. Milskiego 1,  celem przerejestrowania auta wykupionego po zakończeniu leasingu.

Spodziewając się dzikich tłumów na wizytę umówiłem się wcześniej na określoną godzinę korzystając z internetu.

Miasto Gdańsk od kilku ładnych lat udostępnia taką możliwość za pośrednictwem strony internetowej „e-urząd” http://www.gdansk.pl/bip/e-urzad

Odpowiedni formularz wypełniłem 21 maja , wybrałem jeden z pierwszych dostępnych wolnych terminów – 13 czerwca godz. 8.00

Po chwili przyszedł sms z potwierdzeniem i numerem stanowiska gdzie należy się zgłosić.

gdansk rejestracja

Po przyjechaniu do Urzędu okazało się , że zrobiłem bardzo dobrze. Była 7.30 , pół godziny do otwarcia drzwi a przed nimi kolejka na dobre 50 osób…

„Kto ostatni” , „będę za panią”,  „panie pan tu nie stał” itp teksty słyszałem kilkadziesiąt razy. Stanąłem sobie z boku i obserwowałem ten fenomen kolejkowy, co wyraźnie nie podobało się kilku „kolejkowiczom”. „A pan za kim stoi”, „w kolejce trzeba stanąć” to mówili głośno, a pod nosem „na drapane liczy”, „i tak chuja nie wpuszczę”, „cwaniaczek” itp…

Po otwarciu drzwi punkt 8.01 zaczęła się pogoń do okienka z numerkami. Tak tak w Gdańsku do obsługi tak skomplilowanego urządzenia jak „numerkomat” zatrudniony jest specjalny urzędnik który wciska odpowiedni klawisz i wydaje numerek!

Poszedłem sobie bokiem , bo numerka brać nie musiałem i znowu usłyszałem pod swoim adresem kilka niewybrednych epitetów – „tego to kolejka nie obowiązuje?” „kolejka jest!” , „patrz na tego łysego wpieprzyć się chce”. Musiałem odpowiedzieć naszemu miłemu przyjaznemu katolickiemu narodowi , że nie, kolejka nie obowiązuje jak się zarejestruje przez internet na określoną godzinę. To ostudziło nieco emocje.

Nie pojmuję tego fenomenu, niektórzy naprawdę lubią sobie postać, przy tym ponarzekać na świat jaki jest on podły, jak to oni mają ciężko , bo muszą tu stać już od szóstej. A wystarczy wejść na stronę , wybrać sobie dogodną datę i godzinę, umówić się na wizytę i przyjść bez stresu, bez czekania, bez zarywania połowy dnia. Ale wtedy nie było by tego dreszczyku emocji, tej możliwości żeby sobie ponarzekać i pokląć na czym świat stoi.

 Osobną sprawą jest tzw. „przyjazny urzędnik”, bo to że umówimy się bez stresu na określoną godzinę, nie oznacza , że urzędnik Urzędu Miasta w Gdańsku zajmie się tobą w pełni profesjonalnie, że nie będzie uprawiał przy tobie obwoźnego handlu, umawiał się z kolegą z pracy także urzędnikiem że mu „da” w pokoju nr 1 i że nie będzie „już mu się wszystko mieszało” kiedy jesteś jego pierwszym klientem danego dnia…

Do całokształtu tzw. „Przyjaznego Urzędu” dołożył się także pracownik ochrony, bardzo „pomocny” i „uprzejmy”.

Ale o tym innym razem.

Na pocieszenie dostałem darmowe ramki pod tablice rejestracyjne z hasłem „Jestem z Gdańska” 😉

Tak więc drogi narodzie do kolejki marsz!

 

7 komentarzy

    • vadim

      A dziękuję 😉 Też to „uwielbiam” dołożyć do tego można jeszcze jedną z ostatnich ostoi PRL-u czyli pocztę polską, jak mam tam jechać to dostaję białej gorączki 🙂

      Odpowiedz
  1. Tenkin

    ponad 3 tygodnie czekania na rejestracje on-line? nie dziekuje wole jednak przyjsc i postac w kolejce. to jakas pomyłka jedna wielka, na cholere komu taka rejestracja on-line kiedy trzeba tyle czekac ???

    Odpowiedz
    • vadim

      W Gdańsku to nie przejdzie 🙂 jest ochroniarz który pilnuje czy masz swój numerek i czy czasem go komuś nie odstępujesz!

      Odpowiedz

Komentarze