W moim busie mam 4 akumulatory. Dlaczego aż cztery, pisałem już tutaj: Przenośny, składany panel solarny – budujemy campera #17 więc powtarzał się nie będę. Akumulatory, oprócz rozruchowego, są już nie pierwszej młodości, niemniej działają bez zarzutu. Postanowiłem jednak sprawdzić ich stan przed kolejnym sezonem, aby nie był zaskoczonym gdzieś w dziczy. Brak prądu to nie tragedia, niemniej przydaje się czasem zaświecić światłem, czy zimno w lodówce podtrzymać.

Wymyśliłem sobie, że podjadę gdzieś do jakiegoś serwisu akuluamtorowego 🙂 i poproszę o sprawdzenie. Podzwoniłem, popytałem i zrezygnowałem. Jeden sprawdzą za darmo, szczególnie jeśli kupię u nich zaraz nowy. Jeśli opcja hurtowa to koszt sprawdzenia jednej sztuki to od 20 do 30 złotych. Razy cztery, daje koło stówki. Wychodzi dosyć drogo. Od razu, żeby nie było – nie oczekuję, żeby mi ktoś coś robił za darmo. Sam prowadziłem przez 12 lat działalność gospodarczą, zanim towarzysze z PiS-u przekonali mnie o tym, że w Polsce robić tego nie warto. Wiem, że czas, praca, wiedza i sprzęt kosztuje i to jest OK i tak być powinno. Ot, dla mnie to drogo, tym bardziej, że mam jeszcze parę innych akumulatorów, które sprawdzić by się też przydało.

Poszperałem zatem po internetach więc postanowiłem wyposażyć się w miernik/tester akumulatorów. Wydatek jednorazowy i mniejszy niż koszt sprawdzenia 4 akumulatorów w serwisie.

Nabyłem drogą kupna, prosto od producenta z Chin tester o nazwie LANCOL MICRO-200.

Lancol, to producent wielu różnych testerów, mierników itp. sprzętu pomiarowego. Szukając co kupić, znalazłem wiele testów porównawczych tego cudaka, z „profesjonalnymi” urządzeniami. Co ciekawe – niemal każdy polecał właśnie ten tester, jako dokładny i dający miarodajny wynik.

Sam tester dotarł do mnie z Chin w 3 tygodnie, przesyłką rejestrowaną. Sławny już na całą Polskę specjalny urząd celny, wyłapujący podobno wszystkie przesyłki i walący na nie cło, tą akurat przeoczył (jak i kilkadziesiąt innych które ostatnio do mnie przyjechały z kraju nad rzeką Huang He). Swoją drogą, to doprawdy ubawiłem się setnie czytając, że w ciągu miesiąca swojej działalności urząd ów wyłapał już 100 przesyłek z Chin i dowalił na nie domiar. Z samego Aliexpress miesięcznie do Polski leci kilkaset TYSIĘCY paczek, a to tylko jeden z wielu sklepów, w którym można kupić dobra wszelakie.

Wracając do tematu.

Tester to niewielkie szare pudełeczko z dwoma przewodami zakończonymi „krokodylkami”.

Na froncie ma membranową klawiaturę i wyświetlacz LCD. Przyciskami porusza się po menu i zatwierdza odpowiednie opcje pomiarowe.

Możliwości tego cudaka są całkiem spore.

Po pierwsze można zrobić test pojemności i ogólnego stanu akumulatora.

Jak to zrobić pokażę na przykładzie akumulatorka z auta osobowego. Jest to dwu letni Voltmaster o pojemności znamionowej 62Ah.

Jak głosi reklama na stronie producenta cyt: „Akumulatory VOLTMASTER produkowane są przez poznańską firmę Exide – właściciela marki CENTRA. Stanowią tańszą alternatywę dla pozostałych produktów Exide. Nasze doświadczenie wykazało, że warto zaufać akumulatorom VOLTMASTER ze względu na doskonały stosunek ceny do jakości.”

Dobra, podłączyłem tester. Ustawiłem rodzaj baterii. Dla zwykłego kwasiaka to typ regularny:

Normę EN, taką jaką podaje producent baterii:

oraz prąd rozruchowy 540A :

Wszystkich ustawień dokonuje się za pomocą strzałek na klawiaturze testera.

Tester Lancol pomyślał chwilę:

i kazał wymienić baterię na nową… :

Jak widać, tester pokazuje aktualną pojemność akumulatora, poziom naładowania, rezystancję wewnętrzną i informację o tym czy akumulator jest w porządku czy też należy pomyśleć o tym aby go wymienić.

Okazuje się, że 2 lata na Voltmasterze odcisnęło swoje piętno znacznie…

Ale może to wina słabego ładowania w aucie ?

Testerem Lancol micro-200 można to także sprawdzić.

Pozycja numer 3 w menu „ładowanie test”. Na odpalonym silniku podłączamy tester, wybieramy sprawdzenie ładowania.

Tester zaś myśli przez kilkanaście sekund:

Po czym każe zwiększyć obroty silnika do 2500 i przytrzymać takie przez 5 sekund:

I wypluwa wynik:

Ładowanie jest OK. Akumulator „taki se”.

Na koniec można jeszcze sprawdzić jak bateria daje sobie radę kiedy trzeba odpalić auto czyli obciążyć akumulator rozrusznikiem :

Pozycja nr 2 na testerze:

Odpalamy auto i po chwili mamy wynik:

Jak widać, jeszcze daje rade.

Tester Lancol micro-200 komunikuje się z użytkownikiem w całkiem dobrym polskim języku (sprzedawca od którego kupowałem ma kilka wersji z załadowanymi różnymi wersjami językowymi, trzeba więc uważnie wybrać tą z polskim).

Obsługa jest banalnie prosta, tester po kolei mówi co zrobić, kiedy odpalić silnik, kiedy zwiększyć obroty itp. itd. Tester zapamiętuje ostatni pomiar, i można go odczytać nawet po odłączeniu zasilania i ponownym podpięciu wybierając z menu opcję „weryfikacja danych”. Można nawet zrzucić wynik do komputera podłączając się za pomocą portu USB. Dane zapisywane są w postaci tekstowej, jeśli ktoś potrzebuje tych danych do historii serwisowej auta .

Fajny i pomocny gadżet. Kosztuje toto 29 dolarów czyli ok. 100 zł.

Kupowałem na portalu Aliexpress tutaj: KLIK

Inne oferty na ten tester – KLIK

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu.

 

 

Komentarze