Jak co roku połowa listopada to termin mojego pobytu w Miszkolcu na Węgrzech i wygrzewania kości w gorących wodach Barlangfürdő.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_22974

Kto tam nie był, zachęcam do poczytania o tych unikatowych na skalę europejską basenach termalnych TUTAJ.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_22992

Dzisiaj mała aktualizacja. O cenach, noclegach i dojeździe.

Ceny:

Jak się można domyślać podrożało. Zmieniły się także zasady biletów “last minute” oraz wprowadzono weekendowe bilety 4 godzinne.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_22987

Poza sezonem czyli od 1 września 2016 do końca kwietnia 2017 ceny są następujące:

  • Bilet całodzienny – 2050 HUF
  • Bilet 4 godzinny obowiązujący tylko w weekendy oraz od 26.12.2016 do 01.01.2017 – 1500 HUF
  • Bilet Last minute (tylko dni powszednie od 15.00 do zamknięcia) – 1500 HUF

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_23001

Zmiany w przebieralniach:

Wprowadzono nowy rodzaj szafek. Część z istniejących szafek na kluczyk, do których były potrzebne monety 100 HUF zastąpiona została szafkami zamykanymi “zegarkiem” który otrzymujemy przy zakupie biletu. Nie trzeba już pilnować kluczyka, wystarczy przyłożyć do czytnika na szafce i otwiera się tudzież zmyka szafkę. Nie ma niestety nigdzie czytnika “przypominajki” numeru szafki warto więc dobrze zapamiętać jej numer 🙂

miskolc-tapolca-barlangfurdo-img_2707

Szafek jest więcej, nie wszystkie są jeszcze wymienione, pozostało kilkadziesiąt starych na monet i z kluczykiem.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-img_2711

Zmiany w holu:

Zlikwidowano stoliki w holu wejściowym przy restauracji i przeniesiono je do osobnego pomieszczenia z boku knajpki.

Noclegi:

Niezmiennie polecam  pensjonat Abigél Vendégház – strona z opisem i możliwością rezerwacji: Abigél Vendégház .

Polecam to miejsce – tanio (za 3 noce, 2 osoby zapłaciłem w tym roku 71 euro), bardzo czysto, cicho, ok 300 – 400 metrów do basenów termalnych. Pokoje wyposażone w ogrzewanie, klimatyzację,taras, lodówkę, telewizor, darmowe WiFi. Na parterze do dyspozycji w pełni wyposażona kuchnia – kuchenka, naczynia, sztućce, garnki, toster, zmywarka, piekarnik, ekspres do kawy, podstawowe przyprawy, cukier, kawa itp itd .

fot. Google Street View

fot. Google Street View

Właściciel , Viktor dobrze mówi po angielsku i jest bardzo pomocny. Ma też zniżkowe bilety na baseny termalne np. całodniowy kosztuje u niego 1700 HUF czyli 350 HUF taniej niż na basenach.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_23005

W budynku Viktor ma także małe spa z sauną suchą i fińską za przyzwoitą cenę.

Na terenie posesji jest bezpieczny, zamykany bramą na pilota i zadaszony parking.

Za pobyt można zapłacić w Euro, nie trzeba mieć forintów.

Bardzo, bardzo polecam.

miskolc-tapolca-barlangfurdo-flumi_20161111_22995

Dojazd:

Tu niewiele się zmieniło, poza trzema rzeczami.

1. Słowacja wprowadziła e-winiety pisałem już o tym tutaj: eWiniety drogowe na Słowacji – duża rewolucja w małym kraju na południu .

2. Tuż za granicą w Muszynce, w Bardejovie , otworzono obwodnicę, wiec można szybciutko ominąć miasto jadąc na Presov.

3. I najważniejsze – autostrada A1 omijająca Łodź! Matko, jak ja się ciesze że w końcu otworzono ten odcinek! Co najmniej godzina, jak nie dwie, zaoszczędzone na przejeździe z Gdańska. To niewiarygodne, ale w Częstochowie byłem po 4 godzinach od wyruszenia z Gdańska i to ze średnią prędkością na autostradzie w okolicy 130 km/h (Jechałem w nocy). Jeszcze kilka lat temu do Łodzi jechało się 5,5… Po otwarciu A1 do Łodzi czas się skrócił do 2,5 godziny, ale dalej to już była masakra. Teraz 4 godzinki i Częstochowa, a w Miszkolcu byłem po 10 godzinach jazdy. Z powrotem już nie było tak różowo niestety. Wracałem nieszczęśliwie w niedzielę, w godzinie powrotów z długiego weekendu. Trasa zajęła prawie 13 godzin – gigantyczne korki na A4, przed bramkami i potem przed i za Częstochową, z uwagi na remonty.

Niemniej wybierając inne godziny i inny dzień, niż koniec długiego weekendu jedzie się znakomicie.

Na granicy ze Słowacją, po Węgierskiej stronie ruszyła budowa nowej drogi w stronę Miskolca. Jest więc szansa, że za kilka lat dojazd tym odcinkiem (to jakieś 60 km) także znacząco się skróci. Droga ma omijać wszelkie małe miejscowości po drodze i łączyć się z autostradą M3 na obrzeżach Miskolca.

I na koniec jak zwykle trochę narzekania… czyli o tzw. rodakach – Polakach

Takiej trzody jak nasi kochani krajanie nie robi naprawdę nikt.

Ludzie przyjeżdżają tam odpocząć, pomoczyć się w ciepłych wodach, niektórzy podkurować się. Niestety spora grupa Polaków przyjeżdża tam zrobić chlew…

Taka scenka – pomieszczenie gdzie można usiąść, coś zjeść przy restauracyjce basenowej. Grupa kilkudziesięciu osób. Drą mordy, śmiechom i przekrzykiwaniu się nie ma końca. Co drugi wyraz to tradycyjna polska kurwa. I każdy z browarem marki Żubr w garści… żeby chociaż miejscowego Soprona w Coop-ie kupili, zamiast Żubra z Biedry wieźć pół Europy… 🙂 O zakazie spożywania chyba nie muszę wspominać, bo kogo to w końcu obchodzi.

Zachowanie na basenach to też osobna historia. Darcie ryja, to norma. Jak ktoś się drze, krzyczy, nawołuje to na bank po polsku. Gorzej, że spora grupa naszych rodaków traktuje to miejsce jak jakiś aquapark. Skakanie do wody, chlapanie na wszystko i wszystkich, obijanie się, wpychanie na chama, deptanie po wszystkich, gry i zabawy piłkami, dmuchanymi krokodylami, materacami itp itd

Oprócz Węgrów przyjeżdżają tam w dużej ilości Ukraińcy, Rumunii, jest też trochę Słowaków, jednak nikt, naprawdę nikt inny się tak nie zachowuje jak Polacy. Jeżdżę tam od lat, i niestety co roku jest gorzej. Przestają mnie dziwić reklamy w telewizornii oferujące wczasy ze strefą “polską”…

I tu apel:

Szanowni,

Baseny termalne w Miskolc-Tapolca to nie jest aquapark, to nie jest miejsce do gry w piłkę odbijaną od głów innych gości, to nie jest miejsce do pływania na materacu, to nie jest miejsce do targania dmuchanego rekina dłuższego niż szerokość basenu, to nie jest pływalnia, to nie jest w końcu miejsce do ćwiczeń z umiejętności skoków na “bombę”  do wody. Na baseny termalne przyjeżdża się posiedzieć w ciszy i spokoju w gorącej, leczniczej wodzie, odpocząć, chłonąć niesamowitą atmosferę tego miejsca, porozmawiać, pobyć…

Dziękuję!



5 komentarzy

  1. Kilroy

    To smutne co piszesz o zachowaniu Polaków. Właśnie tego najbardziej się obawiam planując wakacje. Mi osobiście by to zepsuło cały wypoczynek.

    Odpowiedz
    • vadim

      Wiem że to smutne, wiem też, że zaraz zostanę zjechany od góry do dołu za to co napisałem – nie raz już tak bywało, gdyż piętnuje takie zachowanie jak tylko mogę.
      Okazuje się wtedy żem świnia, nie patriota, Rusek, szpieg, idiota itd itp – wiele jest takich komentarzy na moim blogu.
      Niestety tak to cholera wygląda i trzeba o tym mówić głośno.

      A na miejscu, pomijając fakt, że to przeszkadzało w wypoczynku, to po prostu było mi wstyd.

      Najzwyczajniej w świecie wstyd…

      Vadim

      Odpowiedz
      • W.Krukowski

        Niestety taka jest teraz mentalnosc naszych rodakow .Poprostu na kazdym kroku chamstwo.mowiac skromnie.Z tego tez powodu nie robie wiekszych zakupow w hipermarkecie w soboty..Bo to istna tortura stojac z takimi w kolejce do kasy.

      • Apfelbałm

        Musisz mieć wyjatkowego pecha do rodaków – ja jeżdżąc wielokrotnie za granicę tylko raz miałem taką nieprzyjemość gdy w autobusie grupa na oko 16 latków urządziła dyskotekę grając na full na bumboxach, poza tym zawsze spoko, a inne narodowości np Niemcy czy Węgrzy to juz różniej.

  2. Polak mały

    zdarzają się pojedyncze przypadki, na Węgry (termy) jeździmy od 7 lat. Jednak i inne narodowości potrafią też rozrabiać. Miałem okazję i Rosjan i Słowaków widzieć jak dają czadu. Nie bronie nikogo, bo kultury nigdy za wiele.

    Odpowiedz

Komentarze