Niedawno, w związku z awarią telefonu, którego używałem od kilku lat, zmuszony byłem zanabyć drogą kupna nowy smartfon.

Mój wybór padł na chiński telefon marki Xiaomi, model Redmi 6A. Taki zamówiłem z Aliekspress i po kilkunastu dniach mogłem się cieszyć nową słuchawką.

Pora opisać moje wrażenia z użytkowania tego telefonu.

Zaznaczam i przypominam, że telefony, testuję i opisuję tak jak go używa przeciętny, blisko 40 letni [sic!] osobnik płci brzydszej. Czyli – nie gram w gry, nie napierdzielam miliona wiadomości na mesendżerach, czy jak to się tam zwie, nie majtam pół dnia paluchem w lewo i prawo przerzucając bezwiednie tysiące kretyńskich wpisów na snapach, tinderach czy innym dziadostwie, nie łapię też pokemonów i innego badziewia.

Używam telefonu przede wszystkim do dzwonienia, wysłania jakiegoś sms-a, sprawdzenia rozkładu jazdy, przeczytania wiadomości w porannym pociągu, zrobienia przelewu, opłacenia parkingu, zamówienia Ubera, wynajęcia samochodu na minuty, zrobienia zdjęcia, kiedy nie mam akurat aparatu, doraźnie do nawigacji. Używam też często aplikacji zliczającej pokonany dystans podczas biegania. 

Do rzeczy zatem.

Zawartość opakowania:

W kartoniku nie ma zbyt wiele. Oprócz samego telefonu, jest krótka instrukcja obsługi, ładowarka, oraz „szpikulec” do wysuwania tacek na karty SIM. To wszystko. Nie ma niestety, choćby najprostszych słuchawek.

Jakość wykonania/guzikologia:

Telefon jest cienki i bardzo lekki. sprawia wrażenie dosyć delikatnego, takiego „damskiego” . Obawiałem się czy nie będzie trzeszczał i skrzeczał, ale na szczęście nie. Obudowa jest doskonale spasowana, a użyty plastik jest całkiem dobrej jakości. Co ważne, nie widać na nim „paluchów” .

Sama jakość tworzywa na kolana nie rzuca, ale też ciężko jej coś zarzucić. Ot, dobrze spasowany, przyjemny w dotyku plastik.

Przód to niemal w całości duży 5,5 calowy ekran, otoczony niezbyt grubą ramką. W górnej jej części znajduje się głośnik, oraz obiektyw przedniego aparatu. Na jednej z krawędzi zlokalizowano wszystkie przyciski. Dwa sterujące głośnością oraz włącznik. Na drugiej krawędzi znajdują się dwie tacki do kart SIM, otwierane specjalnym „szpikulcem” będącym w zestawie z telefonem.

Na dolnej krawędzi znajduje się złącze microUSB, na górnej miniJack (3,5 mm) czyli gniazdo słuchawkowe.

Na tylnej ściance znajduje się głośnik, oraz obiektyw aparatu wraz z diodą doświetlającą. To chyba największa wada tego smartfona – wystający obiektyw. To za chwilę będzie całe porysowane…

Niemniej całość sprawia pozytywne wrażenie.

Ekran:

Ekran to wyświetlacz LCD wykonany w technologi IPS o przekątnej 5,45″ w proporcjach 18:9. Ekran zajmuje 80,5% powierzchni przedniego panelu telefonu. Rozdzielczość ekranu to 1440 x 720 px. Ekran pokryty jest wg producenta szkłem ochronnym określonym jako 2.5 D, cokolwiek to znaczy.

Jakości wyświetlanego obrazu nie ma czego zarzucić. Kolory są wierne, kontrast i jasność dobrana optymalnie. Trochę słabo działa automatyczne dobieranie jasności. Pulsuje – raz wali po oczach, raz ściemnia się całkowicie, normalnie dyskoteka.  Zdecydowanie lepiej jasność dobrać ręcznie, wtedy można uzyskać optymalną jasność w zależności od warunków panujących w otoczeniu.

Pamięć i procesor:

Telefon który kupiłem ma na pokładzie 2 GB pamięci RAM, oraz 16 GB pamięci przeznaczonej na system operacyjny i przechowywanie danych. W sprzedaży dostępna jest także wersja z pamięcią 32 GB, w której pamięć RAM pozostaje na tym samym poziomie jak w wersji 16GB. W obu wersjach istnieje możliwość rozszerzenia pamięci do 256 GB za pomocą karty microSD.

Procesor pracujący pod obudową telefonu to czterordzeniowy procesor MTK Helio A22, o częstotliwości taktowania 2 Ghz.

System operacyjny:

Xiaomi Redmi 6A działa na Androidzie 8.1.0 z nakładką Miui Global. W moim telefonie, zaraz po zakupie była wersja Miui 9.0,  która przez kolejne dwa dni co chwilę aktualizowała się, aż do wersji Miui Global 10.0.2.0 Mam pierwszy raz do czynienia z tym wynalazkiem od Xiaomi. Większość funkcji jest oczywiście taka sama, jak w tradycyjnym Androidzie bez nakładek producentów. Część jednak się różni. Niektórzy zachwycają się tym całym Miui, ja niekoniecznie.

Pierwsze co irytuje na tzw. „dzień dobry” to konieczność długiej, uciążliwej i de facto dublującej się z Google konfiguracji. Xiaomi niemal wymusza skonfigurowanie „chmury” Xiaomi, oraz całego konta na serwerach firmy. Po jaką cholerę dublować takie ustawienia jak przechowywanie kontaktów, kopia zapasowa i inne ? Nie wiem. (To znaczy domyślam się, ale dowodów nie mam 🙂 ) W Androidzie działa doskonale konto Google, standardowo wystarcza podać email, hasło włączyć synchronizację i gotowe. Jedyną przydatną funkcją „chmury” od Xiaomi, jest wg mnie możliwość wykonania łatwej kopii zapasowej sms-ówi historii połączeń jakiej nie oferuje Google. Trzeba z nią jednak bardzo uważać i 1000 razy przemyśleć, zanim się jej użyje. Należy zadać sobie jedno, jak mawiał klasyk, zajebiście ważne pytanie – czy chcę, aby moje sms-y, historia połączeń, zdjęcia itp. itd. leżały sobie gdzieś na chińskich serwerach ? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Powiecie, że poziom inwigilacji Googla też jest ogromny, więc co za różnica. Ja jednak widzę sporą. Google, bądź co bądź, jest firmą działającą w regulacjach prawnych cywilizacji zachodniej. W Chinach nic nie dzieje się bez udziału państwa i służb specjalnych…

Kolejną rzeczą która mi przeszkadza w Miui, to wywalenie wszystkich aplikacji na pulpit i brak znanego ze zwykłego Androida podmenu, w którym zgromadzone są wszystkie aplikacje zainstalowane na telefonie.

Nie wiem co ma to na celu, ale jest to strasznie upierdliwe i wprowadza chaos na ekranie telefonu.

Na plus Miui zapisuję bardzo sprawną pracę, brak widocznych zacięć. System nie zawiesza się, płynnie przechodzi między aplikacjami.

Sam wygląd jest kwestią indywidualnych predyspozycji. Mnie osobiście za bardzo przypomina system iOs, ze wszystkimi jego wadami i brakiem jakichkolwiek zalet.

Jak to działa?

Jak już wspomniałem – bardzo sprawnie. Przez ponad trzy tygodnie używania telefon ani razu mi się nie zawiesił, aplikacje włączają się płynnie, płynnie przechodzi się z aplikacji do aplikacji. Klawiatura ekranowa także działa dobrze i precyzyjnie.

GPS łapie fixa bardzo szybko, WiFi oraz LTE łączą się z internetem błyskawicznie.

Jakość połączeń telefonicznych jest wzorowa. Rozmówcę słychać doskonale, głos jest czysty i naturalny. Głos przekazywany prze mikrofon wg. moich rozmówców jest także czysty i wyraźny.

Tylny głośnik mógłby być odrobinę głośniejszy. W głośnym otoczeniu kilkukrotnie nie usłyszałem dzwoniącego telefonu. Na szczęście wibracje, które można uruchomić pomagają „wyczuć” dzwoniący telefon i nie przegapić połączenia.

Nie zauważyłem żadnych nieuzasadnionych spadków zasięgu sieci komórkowej, poza oczywistymi jak przejazdy tunelem, czy miejsca w których inne telefonu też zasięg gubiły.

W zasadzie nie ma się czego czepiać, poza wspomnianym wyżej wyglądem Miui i brakiem osobnego menu ze wszystkimi aplikacjami. W Miui, trzeba wszystkie trzymać na pulpicie, także te używane sporadycznie. Nie da się usunąć samej ikony z pulpitu – wiąże się to z całkowitym odinstalowaniem aplikacji. Głupie to.

Obsługa Dual SIM

Telefon obsługuje dwie karty SIM jednocześnie w trybie DualSIM z Dual LTE. Oznacza to, że obie karty SIM mogą komunikować się z internetem w najszybszej technologii przesyłania danych.

Do telefonu włożyć można dwie karty SIM w rozmiarze nano i dodatkowo kartę microSD za co wielki plus. Minus natomiast za kompletnie niezrozumiałe zastosowanie dwóch tacek do kart SIM. Jedna z nich służy do umieszczenia karty SIM i karty micro SD, druga, znajdująca się poniżej do karty SIM. Dlaczego jedna tacka nie jest do kart SIM, druga do SD, jeśli już nie dało się zrobić jednej tacki do wszystkiego ?  Potrafi ktoś to wyjaśnić ? Ja nie.

Sama obsługa wykonywania połączeń za pomocą dwóch kart SIM, także nie należy do najłatwiejszych. Przyzwyczaiłem się już do tego, że w Androidzie można wybrać sobie opcję „zawsze pytaj” i przed każdym połączeniem, po wybraniu numeru, czy kontaktu z książki telefonicznej  wyskakuje okienko z wyborem karty SIM, z której telefon ma zadzwonić. Podobnie z SMS-ami. W Redmi 6A z nakładką Miui też da się to w końcu zrobić, przynajmniej dla rozmów telefonicznych, ale odnalezienie tej opcji zajęło mi dobre kilkadziesiąt minut przeklikiwania się przez menu. Domyślnie, podczas pierwszej konfiguracji wybiera się kartę z której telefon ma dzwonić, a z której łączyć z internetem. Nie jest to logicznie zrobione i zdecydowanie wolę tradycyjne androidowe rozwiązanie.

Łączność

Telefon wyposażono w kartę WiFi, Bluetooth, oraz modem LTE.

LTE w wersji telefonu opisanej jako GLOBAL obsługuje standardy: FDD LTE B3:1800/B1:2100/B7:2600/B5:850/B8:900/B20:800MHz; TD LTE B38:2600/B40:2300MHz; czyli chyba wszystkie dostępne.

Lokalizacja ustawiana jest za pomocą GPS, Beidou oraz Glonass.

WiFi, działające w paśmie 2,4 Ghz obsługuje standardy b/g/n. Umożliwia także utworzenie mobilnego hotspota.

Bluetooth działa poprawnie, połączył mi się zarówno z zestawem HF, samochodowym sprzętem audio, głośnikiem BT, domowym zestawem stereo, jak i słuchawkami. Dział dobrze, acz mam wrażenie, że zasięg BT w moim innym telefonie – Samsungu A5 2016 jest nieco większy.

Nie znajdziemy na pokładzie niestety modułu NFC, tak więc nie da się np podpiąć karty płatniczej do płatności zbliżeniowych.

Bateria:

Xiaomi Redmi 6A ma niewymienny akumulator Li-On, o pojemności 3000 mAh.

Producent podaje czasu pracy na poziomie do 2 dni. Do dwóch, czyli równie dobrze może działać 2 godziny… 🙂 Tak źle nie jest, ale szału też nie ma. Po naładowaniu telefonu do pełna, akumulator Redmi 6A wytrzymał niecałe 34 godziny, przy użyciu dwóch kart SIM, kilkunastu minutach rozmowy, kilku sms-ach, przeglądaniu internetu, parudziesięciu minutach odsłuchu radia internetowego, i włączonym cały czas połączeniu WiFi, okazjonalnie LTE. Wynik poprawny, acz spodziewałem się trochę dłuższego działania po 300 mAh deklarowanej pojemności.

Ładowanie akumulatora trwa koszmarnie długo, ponad 3,5 godziny przy użyciu będącej w zestawie ładowarki. Ładowarka jest bardzo marnej jakości, nie jest w stanie np. naładować wspomnianego już telefonu Samsung A5 przez całą noc, z poziomu 40 % do pełna. Po 7 godzinach ładowania telefon pokazał 86 %…

W telefonie nie działa tzw. szybkie ładowanie, więc nie ma sensu zakup i używanie „szybkiej” ładowarki o napięciu 9V.

Kamera / aparat fotograficzny:

Ta funkcjonalność w produkcie Xiaomi leży i kwiczy. Nie chodzi mi wcale o jakość zdjęć, bo jest ona na całkiem przyzwoitym poziomie, jak na telefon tej klasy, a o szybkość włączania się i działania kamery/aparatu, oraz beznadziejnie działający autofocus. Aparat niezależnie czy uruchamia się z ekranu blokady, czy z ikonki na pulpicie, włącza się dobre kilka sekund, a jak już się włączy następną sekundę czy dwie zajmuje wyświetlenie obrazu. Dodatkowo widać wyraźne przeskakiwanie, zacinanie się obrazu wyświetlanego na ekranie. Spore opóźnienie ma także sama „migawka”.

Wracając jeszcze do jakości zdjęć.

Opisuję tu oczywiście kamerę tylną, o rozdzielczości zdjęć 13Mpix. Przedniej nie używam i nie widzę dla niej zastosowania.

Przy dobrym świetle dziennym zdjęcia są przyzwoite, choć nawet w pełnym słońcu szum cyfrowy jest znaczny, a ostrość pozostawia wiele do życzenia. Pomimo obecności autofocusa z możliwością ręcznego wskazania punktu ostrzenia, prawdziwym wyzwaniem jest zrobienie ostrego zdjęcia. Autofocus biega gdzie chce i ostrzy no co chce.

Jeszcze gorzej jest przy słabszym oświetleniu, oraz przy sztucznym świetle. W takich warunkach lepiej nie wyciągać Redmi 6A z kieszeni. O ostrości można zapomnieć, a szum jest gigantyczny.

Podobnie jest z filmowaniem. Przy dobrym świetleniu jest całkiem dobrze, jak już kamera da radę złapać ostrość, to obrazek jest niezły. Niestety z tym ostrzeniem jest bardzo duży problem, większy niż przy zdjęciach. Autofocus pływa, kamera szuka ostrości bardzo długo, zwłaszcza w ciut dynamiczniejszych scenach. I nie mówię tu np. o bieganiu – bo wtedy ostrości nie ma szans złapać w ogóle, ale o np prostopadle przejeżdżających autach, czy obiektach poruszających się z niewielką prędkością w kierunku kamery.  Przy słabszym oświetleniu kamera kompletnie sobie nie radzi.

Kolory zdjęć wypluwanych przez aparat są nieco wyprane, ale to akurat lubię. Wolę takie mniej „soczyste” wybarwienie fotografowanej sceny.

To wszystko powyżej nie oznacza, że kamera jest zła, straszna i całkowicie do bani. Jak na tą klasę cenową uważam, że nagrywa i fotografuje przyzwoicie. Porównując jakość np. z Lenovo C2 Power – telefonu o podobnej cenie zakupu, to dzieli je dosłownie przepaść na korzyść Xiaomi oczywiście.

Przykładowe zdjęcia z tylnej kamery:

Przykładowe nagrania video tylną kamerą: 

I dynamiczniejsza scena, czyli nagranie podczas biegu, po lewo z ręki po prawo z gimbalem FeiyuTech Vimble 2:

Jak doskonale widać, pojęcie autofocusa w Xiaomi Redmi 6A praktycznie nie istnieje, nawet wtedy, kiedy ustabilizujemy telefon gimbalem.

Cena:

Najtańsze oferty jakie znalazłem są na Aliexpress. Smartfona można tam kupić za cenę poniżej 90 dolarów.

Bezpośredni link do ofert telefonu Xiaomi Redmi 6A – KLIK

Podobnie w sklepie Gearbest, choć tu cena jest o kilkanaście dolarów wyższa.

Bezpośredni link do ofert na telefon Xiaomi Redmi 6A na Gerabest – KLIK

Z polskiej dystrybucji, telefon Redmi 6A w chwili pisania tego tekstu kosztuje ok. 500 złotych polskich.

Link do ofert na ten telefon Xiaomi Redmi 6A w polskich sklepach – KLIK 

Podsumowując:

Szału nie ma, ale szczerze w tej cenie, poniżej 100 dolarów, ciężko o coś lepszego. Biorąc pod uwagę parametr cena / jakość nie jest źle. Telefon jest przyzwoicie wykonany, działa szybko i bez zacięć i zawieszania się.

Za główne zalety uważam bardzo dobrą jakość wykonania, sprawne działanie, obsługę dwóch kart SIM i dodatkowej karty pamięci, łączność LTE, oraz oczywiście przystępną cenę.

Na minus zapisuję powolne uruchamiania się aparatu fotograficznego, słabiutki autofocus, wystający obiektyw tylnej kamery podatny na zarysowania, koszmarnie niewydajną ładowarkę i nakładkę Miui.

Summa summarum, przyzwoity telefon za rozsądne pieniądze.  Pomimo wielu wad, zostanie u mnie na dłużej.

Materiał powstał we współpracy z moim kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu. 



2 komentarze

  1. Michał

    Brak słuchawek to nie żadna nowość. Większość producentów nie dodaje słuchawek, ponieważ one bardzo szybko się psują i sprawia to sporo kłopotów. A co do aparatu – uwierzę, kiedy zobaczę zdjęcia w słabo oświetlonym pomieszczeniu. To właśnie w takich sytuacjach aparaty w telefonach najczęściej sobie nie radzą.

    Odpowiedz
    • vadim

      Brak słuchawek to nie nowość ? Kurcze, a to nowość! Na 10 różnych telefonów które przeszły przez moje łapska w ostatnich 12 miesiącach tylko Xiaomi nie ma słuchawek…
      Co do zdjęć to nie bardzo rozumiem, proszę przeczytać to co napisałem na temat aparatu raz jeszcze.

      Dobrego dnia!

      Odpowiedz

Komentarze