Pora na kolejny wpis na temat wyprawy rowerowej z Gdańska do Helu. Tym razem będzie o nocowaniu na łonie natury.
Po dojechaniu do Helu na nocleg wybrałem chyba jedyne w tym miasteczku pole namiotowe / kempingowe. Nazywa się ono „Helkamp” i zlokalizowane jest niemal na samym końcu „cypla” przy ul. Kuracyjnej 1.
Trafić tam jest dosyć łatwo. Po wjechaniu do Helu skręcamy w ul. Przybyszewskiego , następnie w ul. Steyera i jedziemy nią do końca. Pole jest po lewej stronie przy dojściu na plażę, oznaczone jest wielkim paskudnym banerem.
Samo pole nie jest zbyt duże. Przy bramie wjazdowej znajdują się toalety, dalej po prawej stronie jest miejsce dla namiotów, za nim miejsce dla kamperów .
Dalej plac wrzasków, znaczy plac zabaw dla dzieci i miejsce na ognisko. Dalej budynek recepcji wraz ze sklepikiem/barem oraz węzłem sanitarnym i miejscem do przygotowania posiłków pod wiatą.
Po lewej stronie miejsca dla kamperów, przyczep i w głębi kilka drewnianych domków letniskowych.
Miejsce dla namiotów jest pośród drzew, jest dosyć równe, bez kamieni i innych szyszek, trawa chyba niedawno koszona, pomiędzy drzewami rozciągnięte linki do suszenia ciuchów/ręczników. Dostępne także szafki ” z prądem” jeśli ktoś potrzebuje, ogólnie czysto, równo i nie ma się do czego przyczepić 🙂
Recepcja jak już pisałem znajduje się w budynku po środku pola. Jest to w zasadzie wiata z dykty wewnątrz której znajduje się sklepik będący jednocześnie barem/pijalnią piwska z drewnianymi stołami i ławkami oraz częścią „biurową”.
W sklepiku kilka podstawowych produktów jak oczywiście piwo, chleb, jakiś ubogi wybór nabiału, tabletki przeciwbólowe i „gorące kubki”. Ceny trochę kosmiczne, ale na szczęście kilkaset metrów od pola jest kilka normalnych sklepów. Dla leniwych jest na miejscu, dla niechcących przepłacać można się kawałek przejść.
Koszt noclegu dla turysty z namiotem to wg cennika : 12 zł namiot, 12 zł osoba, 2 zł podatek „klimatyczny” – czyli powinienem zapłacić 26 złotych.
Dodatkowo na stronie internetowej pola Helkamp jest informacja, że przed 24 czerwca i po 31 sierpnia „obniżamy cenę o 20 %”.
Byłem tam 21 sierpnia czerwca powinienem zatem suma sumarum zapłacić ok 22 złote. Powinienem, ale sympatyczna Pani w recepcji zażądała 27 złotych…
Zamiast 20% mniej zapłaciłem złotowke więcej niż wynosi stawka w sezonie…
Nie lubię się kłócić o kilka złotych tak więc zapłaciłem żądaną sumę, ale uważam takie zawyżanie cen za nieuczciwe i już na samym początku nastawiło mnie negatywnie do tego miejsca.
Dziwna jest też bardzo mała różnica w cenie namiotu i kampera – przede mną para niemieckich turystów bookowała się wielkim kamperem i za dwie osoby z korzystaniem z prądu zapłacili 47 złotych za dobę… (gdybym był w dwie osoby zapłacił bym 41 zł czyli tylko 6 zł mniej niż kamper z prądem !).
Na ale widocznie namioty bez podłączenia do prądu bardziej wykorzystują potencjał pola niż wielkie blaszane pudła i trzeba trochę z nich zedrzeć.
Węzeł sanitarny wyposażony jest w toalety i umywalki. Ciepła woda dostępna jest bez dopłat. Toalety są czyste, ale jest ich niewiele (chyba cztery lub pięć) więc w sezonie podejrzewam spore kolejki.
W osobnej części budynku zlokalizowane prysznice, także z ciepłą wodą bez dopłat. Mam jednak zastrzeżenia co do ich czystości – brud na podłodze pod prysznicem ,spleśniałe i zagrzybione zasłonki. Ponadto brak jest prywatności – drzwi wejściowe są typu amerykański saloon, a pomieszczenie jest małe i ciasne.
Prysznice są też tylko cztery czy pięć, tak więc kolejki w sezonie gwarantowane.
O takich luksusach jak mydło, żel pod prysznic z dozowników czy papier toaletowy możemy oczywiście zapomnieć.
Miejsce do przyrządzania posiłków znajduje się na tyłach budynku recepcji pod wiatą. Wyposażono je w zlewozmywaki, czajnik elektryczny , małą kuchenkę, witrynę chłodniczą i podstawowe naczynia. Tu jest czysto i w sumie jest wszystko czego potrzeba
Ogólnie warunki skromne ale nie najgorsze ,poza kilkoma mankamentami jak owe syfiaste podłogi i zasłonki pod prysznicami mała ilość sanitariatów i ogólny wygląd budynków pola – dykta i wrażenie tymczasowości, jak już gdzieś w komentarzach pisałem „Bornholm to to nie jest” .
Na polu dostępne darmowe WiFi – dosyć wolne ale jest. Działa na szczęście internet mobilny – sprawdzałem Orange i Play obie sieci działają w 3G więc można się obyć bez WiFi.
Osobnym problemem są „rodacy” bytujący na polu namiotowym, oraz otoczenie samego pola.
Przed wjazdem na pole są 3 przybytki typu jadłodajnia – każdy ze swoją muzyką i roztaczającymi się wątpliwej jakości zapachami, szczególnie ze smażalni ryb.
Do późnych godzin nocnych wokół pola słychać było co najmniej trzy przekrzykujące się nawzajem rozkręcone na cały regulator nadajniki dźwięków różnych zwanych przez niektórych muzyką. Było techno, było disco polo i coś bliżej nieokreślonego co brzmiało jak jakiś lokal z karaoke…
Do tego biwakowicze na polu kempingowym też nie oszczędzali współmieszkańców – głośna muzyka, nocne radosne powroty z imprez, grill typu „3 w jednym” – grill węgiel i kiełbasa w gotowym zestawie z biedry czy innego lidla którym udało się skutecznie zasmrodzić i uwędzić całe pole namiotowe.
Wrzeszczące „ziziaczki” na placu zabaw drące się wniebogłosy czy radośni strażacy z OSP Łódź, którzy musieli wszem i wobec ogłosić ok 22-giej włączając syreny na wozie strażackim , że idą się zabawić.
Na moje Dzień Dobry odpowiedziała mi tylko jedna para rodaków (ta od grilla zresztą), reszta patrzała na mnie jak na idiotę i podejrzliwie co od nich chcę przecież się nie znamy…
Jakże daleko odbiega to od zachowania Szwedów, Duńczyków czy Niemców którzy witają cię radosnym haj, hej , hallo , którzy będąc od ciebie o 300 metrów podchodzą i zapytają czy aby na pewno nie będzie mi przeszkadzało jeśli w oddali pola zapalą papierosa, którzy zapraszają na wspólną kolację i pogaduchy…
Podsumowując – pole namiotowe Helkamp nie ma zbytnio alternatywy jeśli chcemy nocować w Helu, więc jesteśmy na nie niejako skazani.
Ma ono standard nie odbiegający od reszty tego typu miejsc, w tym jednym z najbardziej festyniarskich zakątków Polski.
Czepiać należy się czystości pryszniców ,braku prywatności pod prysznicami i małej liczny sanitariatów.
Na jedną noc z braku alternatywy można zostać i zanocować, na dłużej nie polecam.
Jak napisałem w tytule tego wpisu – hałas i smród grilla i zawyżone ceny za pobyt, to jest to, co pozostanie w mojej pamięci po pobycie w Helkamp.
Leave a Comment