Dzisiejszy poranek spędziłem w Sopocie. Za Sopotem w sezonie jak wiadomo nie przepadam, ale powód był ważny więc się przemogłem 😉 – miałem okazję wziąć udział w spotkaniu blogerów Seebloggers .
Nie miałem co do spotkania jakichś sprecyzowanych oczekiwań – ot myślę sobie szansa posłuchać kilku mądrych ludzi, poznać kilku nowych i spędzić miło przedpołudnie.
Na samym początku pojawił się mały zgrzyt który spowodował u mnie chęć opuszczenia lokalu.
Prowadząca spotkanie bardzo „profesjonalnie” i z wdziękiem stwierdziła, że jest na kacu po wczorajszej imprezie…
WTF pomyślałem sobie. Jeśli nawet, to czy jest to powód aby się publicznie chwalić ? To raczej powód do wstydu i zażenowania. Jak można prowadzić spotkanie, imprezę na której rozmawiać się ma o profesjonalnym podejściu blogerów do rynku reklamowego, i nie mieć skrupułów aby powiedzieć publicznie, że jest się wczorajszym…???
Widać „profesjonalizm” działa tylko w jedną stronę…
Ale, ad rem:
Spotkanie zaczęło się z małym opóźnieniem, wystąpieniem dwóch Panów z firmy Brand24.
Panowie Michał Sadowski i jego – przepraszam ale nie pamiętam nazwiska – kolega Mikołaj Winkiel opowiadali na przykładach o kampaniach reklamowych prowadzonych w internecie. Opowiadali o relacjach na linii firma/marka produktu – blogger oraz o ciekawych przykładach reakcji przez firmy na wpisy/posty/komentarze na blogach i w portalach społecznościowych.
Pan Marcin Sadowski opowiadał bardzo ciekawie i merytorycznie podpierając się konkretnymi przykładami, głownie dotyczącymi „piwa” Somersby (przy okazji dowiedziałem się, że jest jakiś inny smak niż jabłkowy… tego napoju alkoholowego zwanego nie wiadomo dlaczego przez niektórych piwem) .
Jego kolega niestety był kompletnie nie przygotowany, coś próbował powiedzieć, niestety jąkał się strasznie, mylił ważne fakty (np. prezydenta Obamę z Putinem) i tak na prawdę nie przekazał nic ciekawego. Nawet, Pan Sadowski upomniał kolegę , że przecież nie będzie opowiadał o jego slajdzie…
Potem przyszła kolej na dwie Panie z Agencji Blomedia. Były to panie Julia Fic oraz Iga Furmańska
Z wystąpienia niestety najbardziej utkwiła mi w pamięci przemawiającej jako druga Pani opowiadająca o cyt „Pani Grażynce z działu marketingu”. Zwrot Pani Grażynka podczas ok 10 minutowego wystąpienia owej prelegentki padł, jeśli nie zaniżyłem szacunków, jakieś 46 razy. Daje to średnio 4 razy na minutę, czyli co 15 sekund padło stwierdzenie #panigrazynka.
Pani opowiadała o tym jakie to złe i niedobre są firmy/marki jak to oszczędzają na reklamie i jak to tępe #paniegrazynki z działu marketingu chcą wszystko na wczoraj i za darmo…
Czy dowiedziałem się czegoś odkrywczego – zdecydowanie nie.
Pierwsza z Pań z Blomedia , jeśli się nie mylę p. Julia Fic (ale możliwe że pomyliłem nazwiska, więc proszę nie bić) rzeczowo i bez zbędnych #pangrazynek opowiedziała po co jest agencja na linii firma-bloger, czym zajmuje się agencja Blomedia, jak pracują i z kim pracują – sporo ciekawych informacji i duża wiedza merytoryczna , szkoda, że chyba trema albo słabe przygotowanie zjadło jej koleżankę. Po Panu Sadowskim z Brand24, to drugi zdecydowanie ciekawy i merytoryczny wykład.
Kolejnym prelegentem był Pan Edwin Zasada z bloga zabijgrubasa.pl . Pan Edwin opowiedział w trochę innym stylu to samo co usłyszeliśmy w poprzednim wystąpieniu #panigrazynki. Firmy są złe, nie dają kasy i chcą wszystkiego za darmo… OK utrwaliłem to sobie teraz i postaram się zapamiętać.
Ostatnim wykładem jakiego wysłuchałem było wystąpienie p. Barbary Śliwy z firmy Younity. Wykład został zatytuowany „Jak w sposób subtelny i nie drażniący zarabiać na blogu?”.
Niestety p. Barbara nie dotrała do tego punktu, nie dowiedzieliśmy się ani słowem jak to zrobić. Pani Barbara cały czas poświęciła na przemowę reklamową dotyczącą karty firmy Younity będącej kolejną odsłoną zbierania punktów/pieczątek/rabatów i czego tam jeszcze za zakupy.
Przekazano nam nawet takie karty, ale jako że mam wrodzone uczulenie na takie akcje i nie mam zamiaru zbierać żadnych punktów, kropek, kresek, kawek, pieczątek i innego badziewia przy okazji dając firmie na talerzu to gdzie co i za ile kupuję karta powędruje do śmietnika.
To był ostatni wykład którego wysłuchałem, musiałem niestety udać się popracować i zarobić na butelkę chleba.
Podsumowując:
Zapowiadało się ciekawie i chwilami ciekawie było, szkoda , że tylko chwilami. Najlepiej oceniam wystąpienia p. Marcina Sadowskiego z Brand24 oraz pierwszej pani prelegentki z Blomedia. Reszta niestety wypadła bardzo słabo – słabe przygotowanie i powielanie tych samych tekstów z podręcznika dla początkującego komiwojażera. Główne przesłanie to – złe , oszczędzające na wszystkim firmy nie chcą dać pieniędzy blogerom…
Wystąpienia otwierającego spotkanie i informacji o kacu prowadzącej wolałbym nie pamiętać,ale muszę o tym raz jeszcze napisać – to było żenujące.
Mimo wszystko ciesze się, że wziąłem udział w tym spotkaniu, było ono na pewno pouczające zarówno dla organizatorów jak i uczestników.
Kolejne na pewno będzie lepsze (choć mi pewnie już nie dane będzie wziąć w nim udziału po tym tekście 😉 ) .
Dziękuję organizatorom za zaproszenie.
Leave a Comment