W piękny sobotni dzień wybrałem się rowerem na dwudniowy objazd okolicy bliższej i dalszej. Plan był taki aby po przejechaniu ok 60 km zakotwiczyć na nocleg w Ośrodku Turystyczno Wypoczynkowym Borówno Wielkie w Skarszewach nad jeziorem Borówno.
Krótki research w intenetach pokazał duże pole namiotowe, plażę i jeziorko czyli wszystko czego mi trzeba. Odnalazłem stronę intrenteową owego ośrodka, z której dowiedziałem się, że ośrodek Borówno Wielkie należy do GMINY SKARSZEWY i podlega pod tamtejszy GOSiR czyli Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji. Wg. strony www koszt noclegu pod namiotem, opisanego tam jako „biwak” to 12 zł za dobę.
Cena normalna jak za taką usługę nie odbiegająca od innych tego typu przybytków.
Małe wyjaśnienie, choć pisałem o tym kilka razy – wolę nocować na tradycyjnym kempingu niż na „dziko”. Wolę miejsca z jakimkolwiek węzłem sanitarnym gdzie mogę wziąć prysznic po całodziennym poceniu się na rowerze i gdzie teren jest w miarę ogrodzony i dozorowany . Tak już mam 🙂
Zachęcony popedałowałem do Skarszew. Zaglądając w różne ciekawe miejsca o których będzie kiedy indziej, błądząc trochę z uwagi na kompletny brak oznakowania na mniejszych i bocznych drogach, dotarłem do Skarszew i samego Ośrodka po przejechaniu ok 60 km w okropnym upale.
Dojeżdżając na miejsce trochę zwątpiłem – brama wjazdowa wygląda jak wjazd do zakładu karnego – zasieki, kolczatka (!), szlaban i wartownia. Niezły ośrodek pomyślałem, ale niezrażony ruszyłem dalej. Niestety ciekawie dopiero miało być.
Po przywitaniu się z panem wartownikiem oświadczyłem, że chciałbym zanocować jedną noc pod namiotem na tutejszym polu namiotowym, zapytałem o cenę i chciałem uiścić opłatę.
– NIE WOLNO słyszę…
– Słucham ?, bo chyba nie zrozumiałem.
– Nie pozwalają, nie wolno mi wpuszczać z namiotami
– Ale kto nie pozwala? dalej niedowierzając pytam
– Nie wolno i tyle, domek może se pan wynająć. Przyjedź pan kiedy indziej bo ONI mają coś tam zmienić i może będzie wolno ale teraz nie wolno.
Dalej nie wierząc dopytuję bo czegoś nie rozumiem. Skoro teren oznaczony jest jako pole namiotowe we wszystkich serwisach turystycznych łącznie z Google Maps, skoro GOSiR w Skarszewach podaje, że jest tu pole namiotowe i można biwakować, skoro GOSiR w Skarszewach ma nawet pozycję w cenniku za nocleg na polu namiotowym to DLACZEGO NIE WOLNO i kto to są ONI ?
Na co usłyszałem tą samą głupią odpowiedź:
– Nie wolno, ONI nie pozwalają to ja nie mogę wpuścić. Tu zawsze było pole namiotowe ale z namiotami nie wolno.
Pan jeszcze w przypływie troski o to gdzie zanocuję, wskazał ręką pobocze przy drodze i „tam pan se może w lesie przy drodze na poboczu namiot rozbić„.
Podziękowałem wujkowi dobra rada i pojechałem dalej, dołożyłem jeszcze 25 km i zanocowałem na Campingu nr 20 w Przywidzu (będzie o nim osobny wpis).
Tak więc szanowni podróżnicy po okolicach Kociewsko / Kaszubskich – na polu namiotowym prowadzonym przez Gminę Skarszewy nie wolno nocować pod namiotem. ONI nie pozwalają. Jeśli nie chcecie spać „przy drodze na poboczu w lesie” to omijajcie Skarszewy szerokim łukiem.
Wypada tylko pogratulować Gminie Skarszewy podejścia do turystyki i rekreacji. Widać że w Skarszewach właściwi ludzie na właściwych stanowiskach podejmują trafne i mądre decyzje.
Widocznie turysta z własnym namiotem, który chce uczciwie zapłacić za nocleg na polu namiotowym jest zbyt mało atrakcyjny dla GOSiR-u w Skarszewach. Gdyby wynajął domek, zapłacił kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, byłby mile widziany za szlabanem z kolczatką. Jeśliś biedny, jeśli nie lubisz spać w budzie z PRL-u która najlepsze czasy ma już dawno za sobą, jeśli wolisz namiot – wypad ze Skarszew, tu nie wolno!
Człowiek uczy się całe życie, teraz już wiem, że Skarszewy należy całkowicie wykreślić z jakichkolwiek planów turystycznych.
Na swojej stronie internetowej gmina Skarszewy pisze w notatce z dnia 28.05.2015 „Urząd Przyjazny mieszkańcom”, zapomniano dodać „Skarszewy – gmina wroga turystom” …
Leave a Comment