Kontynuuję niedawno zaczęty cykl opisujący drogi rowerowe kończące się w nicości. Dzisiaj jedziemy dalej w kierunku gdańskich Kokoszek.
Od ulicy Inżynierskiej z uwagi na duży ruch także ciężarowy zmuszeni jesteśmy łamać przepisy i jechać chodnikiem.
Chodnik niestety kończy się kawałek za Biedronką. Tam musimy zjechać na Kartuską i z narażeniem życia dojechać do ul. Fabrycznej. Tam zaczyna się , a raczej zaczynała się droga rowerowa.
Zaczynała się bo ktoś zmienił oznakowanie (o tym jeszcze za chwilę) i jest tam teraz ciąg pieszy z dopuszczonym ruchem rowerowym . Po co ta zmiana – nie wiem.
Pan „oficer rowerowy” Remigiusz Kitliński napisał w komentarzach na moim blogu , że było to na wniosek rowerzystów… Chyba jakichś samobójców…
Wracając do tej zmiany bo jest ona oprócz tego że zastanawiająca to wykonana w sposób jak na zdjęciu powyżej. Czyli tak w zasadzie nie wiadomo o co chodzi, ponieważ znaki nawzajem się wykluczają. Pionowy mówi o drodze dla pieszych, poziomy o drodze dla rowerów.
Jadąc dalej przecinamy ul. Nowatorów przejazdem rowerowym – a jakże i jedziemy dalej drogą wg znaków poziomych rowerową, znaków pionowych – brak.
Droga ta po ok 100 metrach urywa się i zaczyna się wydeptana ścieżka oraz krzywy chodnik na którym można stracić zęby nawet idąc pieszo. Tak dojeżdżamy do szkoły w Kokoszkach.
Dalej jest jeszcze kawałek chodnika do ul. Bysewskiej którym musimy jechać znowu łamiąc przepisy, nie chcąc zginąć pod kołami.
W kolejnym odcinku pojedziemy z Karczemek do Rębiechowa a może i do Matarnii…
Leave a Comment