Duńska wyspa Bornholm to raj dla rowerzystów.
Jest tam ponad 230 km dróg rowerowych. Rower praktycznie wszędzie ma pierwszeństwo przed samochodami. Na rondach i skrzyżowaniach są specjalne pasy dla rowerów często pomalowane są na czerwony ostrzegawczy kolor.
Większość dróg jest asfaltowa, część zwłaszcza na północy w lasach jest nieutwardzona, ale są one idealnie proste, wspaniale oznakowane, bez dziur i wyrw.
W miejscowościach gdzie jest wąsko i nie dało się wytyczyć drogi jak np w Gudhejm (pierwsze zdjęcie) szosa ma czerwony kolor, a rowerzysta ma tam bezwzględne pierwszeństwo.
Dookoła wyspy wiedzie tzw. „obwodnica rowerowa Bornholmu”, oznaczona jako droga nr 10 ( Cykelvej 10). Ma ona ok 105 km długości i wiedzie prawie cały czas wzdłuż wybrzeża.
Przy drogach rowerowych są specjalne miejsca postojowe z toaletami i bieżącą wodą, ponadto co kilka kilometrów stoją charakterystyczne ławki ze stołem gdzie można się zatrzymać i odpocząć .
Oznakowanie dróg jest fantastyczne, podane są numery dróg, najbliższe miejscowości i kilometraż.
Większość dróg jest dosyć łatwa, płaska , gdzieniegdzie z małymi podjazdami, ale zdarzają się też trudne odcinki i bardzo trudne, zwłaszcza na północy w okolicach Jons Kappel ,zdarzało mi się tam zejść z roweru i pchać rower pod górę, ale nawet tam są udogodnienia w postaci małych schodków po środku trasy , po których się wspinamy a obok prowadzimy rower. Proste a skuteczne i cholernie przydatne rozwiązanie.
Drogi często są dwupasmowe , wyposażone w oznakowanie poziome , czyli pasy ruchu!
W miejscach gdzie drogi rowerowe krzyżują się z lokalnymi dopuszczonymi do ruchu samochodów są specjalne śluzy aby bezpiecznie wytracić prędkość.
Porównuje sobie czasem to wszystko do urywającej się w nicości drogi z Kokoszek na Jasień w Gdańsku…
Leave a Comment