Naczytałem się ostatnio sporo o kradzież busów, kamperów, dostawczaków i tym podobnego sprzętu jeżdżącego i postanowiłem zamontować w swoim nowym camperku kilka zabezpieczeń antykradzieżowych. Mój camperek nie jest może cudem techniki, nie jest wart jakichś oszałamiających kwot pieniędzy, niemniej wiem, że busy kradną i wiele jest relacji w internecie o tym, że ktoś z wakacyjnych wojaży wrócił pociągiem, bo auto w tajemnicy sposób odjechało w siną dal. Aby ryzyko zmniejszyć do minimum, trzeba jak najbardziej utrudnić możliwość kradzieży amatorom cudzej własności.

Podstawowe i skuteczne zabezpieczenia to odcięcie zapłonu, odcięcie pompy paliwa i różne ukryte “heble” , oraz blokady mechaniczne na pedały czy kierownicę.

Może nie uniemożliwi to w 100 % kradzieży, ale na pewno opóźni odjechanie autem i być może zniechęci złodzieja. W kradzieży liczy się czas, im dłużej złodziejska morda siedzi w aucie, próbując uruchomić pojazd, tym większe podejmuje ryzyko potencjalnej wpadki.

Niemniej jeśli już odpali, to pojedzie i tyle go widzieli.

I tu z pomocą może przyjść lokalizator GPS.

Zamówiłem takie cudo z Chin, za pośrednictwem serwisu Aliexpress. Kilkanaście dni temu otrzymałem paczkę i zamontowałem lokalizator w samochodzie.

Kupiłem lokalizator o symbolu TK100. Widnieje on także w niektórych ofertach jako GT06 – to ta sama konstrukcja.

Co jest w zestawie:

W paczce dostałem sam lokalizator,ok 2 metrowy przewód zasilający, przewód do syreny/głośnika, mikrofon, przycisk “antynapadowy”, przekaźnik odcinający pompę paliwa i zasilanie wraz z wiązką przewodów, taśmę dwustronną do montażu lokalizatora, oraz krótką instrukcję montażu wraz z tabelą kodów konfiguracyjnych.

Montaż w aucie:

Z przyczyn oczywistych, nie pokażę gdzie zmontowałem lokalizator i jak go ukryłem. Nie będzie zdjęć z montażu. Niemniej, kilka ogólnych informacji napiszę.

Przede wszystkim, lokalizator należy podłączyć do źródła prądu. Czerwony przewód do plusa, czarny do masy. Ja dałem jeszcze po drodze bezpiecznik 7,5 A tak na wsiaki słuczaj. Trzeba wybrać jak najmniej widoczne i jak najmniej oczywiste miejsce do montażu zasilania, tak aby przewody nie były widoczne tak na “pierwszy rzut oka”. Ponadto, trzeba miernikiem zlokalizować taką wiązkę, gdzie napięcie jest cały czas, także po wyjęciu kluczyka ze stacyjki, oraz jeśli macie w aucie jakiś hebel – podłączyć się przed nim, aby nie odciąć zasilania.  Tracker wyposażony jest w niewielką baterię podtrzymującą zasilanie, jednak działa ona maksymalnie ok 5 godzin. Tyle, od całkowitego odcięcia prąd,u będzie działał lokalizator. Kolejną rzeczą o której należy pamiętać to to, że lokalizator pobiera cały czas prąd. Wg. moich wyliczeń jest to ok 0.4 A w stanie spoczynku. Warto mieć to na uwadze i jeśli auto stoi dłuższy czas nieużywane, dobrze jest od czasu do czasu odpalić i przejechać się, aby podładować akumulator celem uniknięcia całkowitego rozładowania.

Lokalizator do prawidłowego działania potrzebuje “widzieć” satelity. Unikać zatem należy montażu w miejscach osłoniętych przez blachę samochodu. W moim przypadku, nie mam tego problemu, ponieważ dach mojej karetki jest plastikowy i mogłem go naprawdę porządnie ukryć w miejscu totalnie nieoczywistym.

Jeśli jednak dach jest blaszany, jak w większości aut, dobrym miejscem na montaż będzie ukrycie trackera gdzieś pod deską rozdzielczą. Miejsce to jest zalecane przez producenta, znajduje się nad nim szyba czołowa, więc nie ma problemu ze złapaniem “fixa”.

TK100 wyposażony jest w dodatkowe gadżety, zwiększające jego możliwości. Przede wszystkim przekaźnik odcinający prąd lub pompę paliwa. Ja wpiąłem się przekaźnikiem w przewód zasilający właśnie pompkę paliwa. Wysłanie komendy SMS-em do trackera (o tym za chwilę trochę więcej napiszę), powoduje odcięcie zasilania pompy.

Jest też przycisk “antynapadowy” . Jego wciśnięcie i przytrzymanie przez kilka sekund powoduje automatyczne wybranie zaprogramowanego numeru telefonu. Przez dołączony mikrofon można nawet rozmawiać. Mikrofon służy także do zdalnego nasłuchu, tego co się dzieje w samochodzie, podczas naszej nieobecności.

Karta SIM:

Do pracy tracker potrzebuje karty SIM z aktywną możliwością wysyłania SMS-ów, pakietem internetu, oraz opcjonalnie prowadzenia rozmów. Niemniej najważniejsze są pierwsze dwie opcje, przy czym pierwsza czyli SMS, jest niezbędna do konfiguracji i zarządzania. Internet umożliwia śledzenie auta on-line na jednym z wielu portali trackingowych (darmowych!)

Karta musi być standardowej wielkości (duży SIM). Musi mieć możliwość wyłączenia żądania kodu PIN – trakcer nie obsługuje kodu zabezpieczającego i trzeba go sobie wyłączyć, przed włożeniem do trakcera.

Tracker TK100, po odpowiedniej konfiguracji, wysyła co godzinę zbiorczo dane o aktualnym położeniu auta, oraz o wszystkich punktach w których był, z interwałem czasu jaki sobie ustawiliśmy. Ilość wysłanych danych to ok 15 kb. Przy konfiguracji pracy ciągłej, może w interwałach od 10 sekund do jednej godziny (a może i mniejszych, ale tylko tyle maksymalnie ustawiałem podczas testów) wysyłać w ustawionych odstępach czasu ok 1 kb danych.

Kupując kartę SIM trzeba mieć to na uwadze, gdyż wielu operatorów rozlicza dane w dużo większych paczkach. Taki PLAY na ten przykład, rozlicza dane w paczkach 500kb! Kupiłem taką kartę, ponieważ telefon mam też w PLAY i sms-y w sieci są darmowe. Do tego dokupiłem pakiet 1GB, myśląc że starczy na kilka miesięcy.  Okazało się, że tracker zeżarł go w dwa dni!

Po prostu, po wysłaniu 1 czy 15 kb, w zależności od ustawienia trackera, za każdym razem pobiera z konta 500 kb. Złodziejstwo w biały dzień. Obecnie szukam czegoś innego. Dostałem za rejestrację numeru pakiet 50 GB w Play-u ważny miesiąc, jak tylko się skończy zmienię kartę na inną sieć, która rozlicza dane w mniejszych paczkach.

Możliwości:

Podstawową funkcjonalnością jest możliwość otrzymywania sms-em informacji o aktualnej pozycji auta, z zamontowanym trackerem.

Po wysłaniu do niego komendy SMS, po kilkunastu sekundach tracker zwraca SMS-a z aktualną prędkością auta, datą i godziną, numerem IMEI lokalizatora oraz linkiem do mapy Google z aktualną pozycją samochodu. Po kliknięciu w link przenosimy się automatycznie do mapy Google z dokładnym miejscem gdzie jest aktualnie samochód.

Za pomocą SMS-a można ustawić także tzw. strefę domową. Po wysłaniu wiadomości z określeniem odległości w metrach (od 100 m) tracker zareaguje wysyłając SMS-a, że pojazd wyjechał poza tą strefę.

Bardzo podobnie działa alarm ruchu. Kiedy pojazd ruszy się o określoną w SMS-ie odległość (tu ustawić można od 10 metrów), na numer administratora przyjdzie SMS alarmujący, że samochód się przemieszcza.

SMS-em można także odłączyć zasilanie lub pompę paliwa (oczywiście jeśli uprzednio zamontowany został przekaźnik z dołączonego kompletu).

Można to zrobić kiedy auto stoi – profilaktycznie, lub kiedy zostanie skradzione i widzimy, że jedzie. Ograniczeniem jest prędkość. Auto może się poruszać z prędkością max 20 km/h aby zadziałało zabezpieczenie. Po wysłaniu sms-a tracker poczeka, aż samochód zwolni – zatrzyma się na światłach, stanie, cokolwiek i odetnie pompę.

Trakcer ma także wbudowany alarm odcięcia zasilnia. Jeśli zostanie odłączony od akumulatora – obojętnie w jaki sposób, wyśle użytkownikowi SMS-a z aktualną pozycją i informacją o odcięciu zasilania. Jak wspominałem wbudowana bateria będzie działała w trakcerze jeszcze przez 3 do 5 godzin.

Za pośrednictwem internetu, przy odpowiedniej konfiguracji można śledzić aktualną pozycję auta na mapie. Jest wiele serwisów trackingowych z których można korzystać. Producent daje dostęp do swojego, chińskiego portalu na rok gratis. Mnie on nie za bardzo podpasował i skorzystałem z darmowego portalu Trackme.lk .

Konfiguracja zajmuje chwilę, ale po jej przebrnięciu otrzymujemy dostęp do aktualnej pozycji, informacji czy auto się przemieszcza, podglądu historii tras do miesiąca wstecz i kilku innych ciekawych funkcji. Kiedyś opisze dokładniej konfigurację i możliwości jeśli będziecie tym zainteresowani.

Na trackera można także zadzwonić. Po wybraniu jego numeru, w podstawowej konfiguracji rozłączy się on po dwóch sygnałach i odeśle SMS-a z aktualną pozycją i linkiem do mapy Google. Po przestawieniu w tryb monitoringu głosowego, komendą SMS, można zadzwonić i odsłuchać co się dzieje w aucie. Wykorzystując przycisk antynapadowy i głośnik/syrenę można także rozmawiać osobą będącą w aucie.

Podsumowując ten przydługi tekst, uważam, że montaż takiego trakcera to niewielka inwestycja, która może przyczynić się do odzyskania skradzionego auta.

Wiem że zaraz znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, że złodziejstwo kradnąc auta stosuje zagłuszacze sygnału GPS. Pewnie tak. Tyle, że w przypadku starego busa jest to mało prawdopodobne, to raz, a dwa może akurat będziemy mieli szczęście w nieszczęściu i złodziej będzie z kategorii tych mniej technicznych. Po drugie, nie oblepiając auta nalepkami informującymi, że jest w środku GPS (co często widuję na ulicach), złodziejowi raczej nie przyjdzie do głowy szukanie takiego urządzenia w 10, 20 czy 30 letnim busie czy camperze.

Trakcer TK100/GT06 i inne pokrewne konstrukcje kosztuje ok 20 dolarów z przesyłką, miesięczny koszt utrzymania karty SIM powinien się zamknąć w kwocie 15 -20 złotych. To chyba wydatek, który warto ponieść, aby mieć choć 10 % więcej szansy, na odzyskanie auta po kradzieży.

Szczerze, chciałbym stracić na tej inwestycji i chciałbym nigdy nie musieć się przekonywać, czy była zasadna, czego i Wam życzę!

Tracker kupiłem na Aliexpress tutaj: KLIK – GPS Tracker TK100

Taki sam jest na Ebay, tutaj: KLIK – GPS Tracker TK100

(uwaga linki afiliacyjne, jeśli kupisz tracker za ich pośrednictwem otrzymam kilkanaście centów prowizji, jeśli nie chcesz aby tak się stało, wyszukaj go bezpośrednio w serwisie aliexpress lub ebay)


6 komentarzy

    • vadim

      Mam teraz już 3 akumulatory w aucie i GPS podłączyłem w ten sposób, że jaki by nie wyjąć/odciąć to i tak będzie zasilanie. Po usunięciu wszystkich jest bateria działająca co najmniej 3 godziny, myślę, że kolejny akumulator niewiele zmieni ani niewiele pomoże. Będą chcieli ukraść i tak ukradną. 3 godziny to sporo czasu, pozycja jest zbierana co 2 minuty (tam mam ustawiony GPS) i wysyłana zbiorczo co 50 minut na serwer, do tego alarm o odcięciu zasilania wraz z aktualną pozycją przychodzący na sms , oraz alarm o tym że samochód się przemieszcza. Wydaje mi się , że jest to wystarczająco dużo czasu na skuteczną reakcję.
      Co do tego bardziej “profesjonalnego” rozwiązania. Główne funkcje są identyczne, a cała reszta wymaga jeszcze obecności elektroniki w aucie której u mnie nie ma 🙂 Ja mam zwykły 2,4 D bez komputera, nie mam nawet złącza diagnostycznego, centralnego zamka itp, więc i tak nie wykorzystałbym większość z oferowanych funkcjonalności.
      Do tego 6 razy wyższa cena…
      Gdybym miał droższe auto, auto wyposażone w elektronikę, pewnie bym nad tym pomyślał, jednak w moim i tak działałoby tylko to co teraz, czyli pozycja na sms, pozycja wysyłana na serwer mapowy, odcięcie zapłonu i pompy paliwa.

      Odpowiedz
      • Stanisław

        no to faktycznie byś nie wykorzystał tych funkcji , co do operatora to zastanów się nad a2 mobile masz sms i internet mobilny nie limitowany za 15,90 zł i pakiety odnawiają się automatycznie jak masz środki na koncie , pozdrawiam i życzę udanego użytkowania , ja za mojego busika też dałem nie dużo tylko że mam silnik 2,8 vr6 z uszkodzonym automatem i LPG , jak się naprawi też chcę zaliczyć jakąś objazdówkę na razie po Polsce , ale też myślę nad zakupem jakieś taniej Niewiadówki , choć jak wiadomo w multivanie jest spanie , ale nas jest 3 ba nawet 4 jak starszy syn jedzie z nami

  1. PAT

    Złodziej profesjonalista nie zagłusza sygnału GPS ale GSM i to w sporym promieniu. Efekt – nie tylko nie masz sms-owego alarmu, ale gdybyś przypadkiem widział kradzież, to nie jesteś w stanie nigdzie zadzwonić. Koszt odpowiedniego sprzętu to ok 2k PLN – zatem pomijalny, jeśli to jest inwestycja w “środki produkcji”. Najskuteczniejsze okazują się wszelkiej maści odcinacze, heble, wyłączniki – zainstalowane niestandardowo. O ile Twój pojazd nie odjedzie na lawecie.

    Odpowiedz
  2. Artur

    Najgłupsza opcja to układ unieruchamiający samochód. Ale takie pomysły przechodzą po pierwszym rachunku.

    Odpowiedz
    • vadim

      po pierwszym rachunku za co ? za to że udaremnisz kradzież? za to ze jakiś zjeb genetyczny który połasi się na twoją własność zdzuwi się jak mu auto stanie ba środku drogi ? nie rozumiem kompletnie tego zarzutu

      Odpowiedz

Komentarze