[to nie jest reklama, butlę kupiłem za własne ruble]

Dzisiaj kilka słów o zakupie o butli gazowej do samodzielnego tankowania na dowolnej stacji LPG. Butla nazywa się RV – bottle i sprzedawana jest przez tą sama firmę która sprzedaje w Polsce kompozytowe butle GasBank.

Butla posiada zawór który umożliwia tankowanie, oraz w wnętrzu pływak, który przy zapełnieniu butli w 80% “odbija” zamykając dopływ gazu z dystrybutora.

Rysunek pokazuje butlę innej marki, ale zasada jest taka sama

Dzięki takiemu rozwiązaniu nie ma możliwości przepełnienia butli, zatankowania jej powyżej stanu bezpiecznego dla użytkownika.

Butla ma pojemność 6kg czyli ok 12l gazu. Występuje jeszcze w wersji 11 kg, mieszczącej ok 22 litry gazu LPG.

Zestaw który ja kupiłem wyposażony został dodatkowo w komplet przejściówek do tankowania gazu w dowolnym kraju Europy:

oraz zestaw do zamontowania wlewu gazu na zewnątrz auta:

Butlę tą można tankować poprzez wkręcenie złącza do tankowania bezpośrednio w zawór butli, lub właśnie za pomocą zewnętrznego wlewu.

Ja wybrałem tą drugą opcję, aby uniknąć wszelkich “niedomówień” na stacjach LPG, na których zgodnie z przepisami butli tankować nie wolno. Nie ważne, czy jest to zwykła butla gazowa, czy taki GasBank, czy jakiekolwiek inne rozwiązanie. Teoretycznie nikt takiej butli zatankować nam nie powinien.  Pisze teoretycznie, bo jak jest, zwłaszcza w Polsce, ale też wielu innych krajach wszyscy wiedzą… Nie ma rzeczy niemożliwych, ale zawsze wiąże się to z długim poszukiwaniem “chętnego” pracownika stacji, czasem z daniem po prostu w łapę, czyli też większymi kosztami.

Przy montażu wlewu na zewnątrz – pod dystrybutor podjeżdża auto z LPG, tankuje, płaci, jedzie dalej. Bez pytań, bez pierd…..a.

Po co w ogóle taka butla ?

Jak to mawiał klasyk – dla spokojności. Jak powszechnie wiadomo gaz w butli kończy się zawsze w sobotę wieczorem, podczas gotowania kolacji, albo w momencie gdy stoisz pod prysznicem. Do tego zawsze jest to na kompletnym zadupiu, kiedy już się rozstawiłeś na noc. Do najbliższego punktu wymiany butli masz kilkanaście kilometrów i otwierają go dopiero w poniedziałek po 10-ej. Oczywiście jak już dojedziesz do tego punktu i jesteś w Polsce to okazuje się że akurat 2 i 3 kg butle “wyszły” , a piątek to panie my nigdy nie mieli.

Za granicą, jest jeszcze weselej, bo “naszej” butli, nie ważne jakiej nigdzie nie wymienisz. Trzeba szukać lokalnej w ogłoszeniach, albo kupić/wypożyczyć za kaucją butlę na miejscu za ciężkie ojro. O cenie gazu nie wspomnę, bo butla 11kg gazu potrafi kosztować nawet 30 Euro nie licząc ceny samej butli oczywiście. Oczywiście, po długich poszukiwaniach i jakimś małym przekupstwie w postaci pól litra żubrówki, w końcu znajdzie się kogoś, kto zna kogoś, kto pomoże i weźmie waszą polska butlę i ją napełni z dystrybutora, czy przeleje z innej. Stracicie jednak czas, pieniądze i żubrówkę.

Montaż takiej butli rozwiązuje wszystkie te problemy, a żubrówkę można wypić samodzielnie, albo przeznaczyć na załatwienie innej sprawy…

Zapytacie pewnie dlaczego nie kupiłem kompozytowej, przecież lżejsza i nowocześniejsza? Otóż kompozytowa butla po pierwsze jest większa, za duża do mojego kampera. Występuje ona w 3 rozmiarach – 5, 7.5 i 11 kg gazu.

 

Wszystkie te trzy butle mają jednak taką samą średnicę, różnią się tylko wysokością. Ponadto mają jeszcze kołnierz który dodatkowo zwiększa rozmiar butli. Miejsca w szafce przeznaczonego na butlę nie mam aż tyle aby wsadzać tam tak dużą butlę.

Porównanie z polską butlą 3kg

Butla RV – bottle ma średnicę i pozostałe wymiary bardzo zbliżone do standardowej polskiej butli 5kg. Jest dosłownie 1 cm różnicy.

To pierwszy z powodów.

Drugi to dwa zawory.

Butla RV bottle w odróżnieniu od kompozytowej GasBank posiada dwa zawory.

Jeden klasyczny do podłączenia reduktora i zasilania nim kuchenki, piecyka gazowego, czy czegokolwiek co jest zasilane gazem.

Drugi zawór służy do zatankowania butli gazem na dowolnej stacji LPG. Można do niego na stałe podłączyć przewód gazowy od wlewu zamontowanego na zewnątrz pojazdu. Przy tankowaniu nie ma wtedy potrzeby, tak jak w kompozytowej butli, odłączania reduktora i podłączania przejściówki, lub też przewodu od wlewu gazu. Zwiększa to wygodę, nie trzeba kombinować z odkręcaniem, przykręcaniem, przekładaniem przewodów.

Wymienione dwie rzeczy przekonały nie aby kupić stalową.

Trochę o finansach.

Butla wraz z zestawem podłączeniowym, przejściówkami do tankowania i wysyłką kosztowała mnie 173 Euro z centami, czyli na dzień zakupu ok 740 – 750 złotych. Zakup ten z finansowego punktu widzenia jest dla mnie kompletnie nieopłacalny, ale mimo to postanowiłem wydać trochę pieniędzy aby zwiększyć swój komfort.

Nieopłacalny – bo przy moim używaniu gazu, butlę 5 kg wymieniam 2 do 3 razy w roku. Gaz z dystrybutora jest znacząco tańszy niż “butlowy”, jednak aby koszt butli się zwrócił, musi minąć pewnie ze 20 lat, czyli nigdy to nie nastąpi. Jeśli ktoś ogrzewa kampera czy przyczepę gazem, to zwrot nastąpi na pewno dużo, dużo szybciej.

Jednak jak już pisałem posiadanie tej butli zdejmuje mi z głowy szukanie punktu wymiany butli gazowych, kupowanie lokalnych butli, martwienie się o to gdzie i czy kupię gaz.

 

 

Z minusów zestawu który otrzymałem od sprzedawcy:

  1. Butla była masakrycznie podrapana, jakby nią rzucano, w piłkę grano, czy kij wie co tam jeszcze. Napisałem w tej sprawie do sprzedawcy i o dziwo, sprzedawca zareagował profesjonalnie. Zaproponowano mi kilka rozwiązań problemu, m.in. rabat w wysokości 150 zł polskich. Przystałem na tą właśnie opcję. Jestem pozytywnie zaskoczony podejściem firmy, bo niezmiernie rzadko się zdarza, że ktoś przyznaje się do błędu Niemniej fakt jest faktem butla w takim stanie nie powinna trafić do klienta końcowego jako pełnoprawny produkt za pełną cenę.
  2. Przyłącze do węża tankowania – króciec z nakrętką i baryłką, powinien być wyposażony w obrotową nakrętkę, taką jak np. w reduktorze gazowym. Sprzedawca dodaje litą, która się nie kręci, a co za tym idzie jest duży problem z przyłączeniem węża, uprzednio zamontowanego do wlewu na zewnątrz. O co mi chodzi zobaczycie na jednym z filmów które ukażą się poniżej.
  3. Butla posiada wskaźnik poziomu napełnienia, który działa “tak se”, a w zasadzie można uznać że jest dekoracją
  4. Do dzisiaj nie dostałem paragonu/faktury zakupowej.

Do zestawu należy jeszcze dokupić reduktor gazowy, zgodny z urządzeniami które mają być zasilane w gaz, oraz, jeśli nie chcecie wiercić otworu w karoserii lub zderzaku… lizak.

Tak wiem jak to brzmi ale tak się toto nazywa, to taki wieszak, do montowania wlewu bez konieczności otworowania elementów karoserii. Kosztuje kilka złotych i pod tą nazwą znajdziecie to w internecie.

Krótko podsumowując: rzecz nie tania, wręcz droga jak diabli, ale praktyczna.

Dzięki tej butli mogę zapomnieć o problemach związanych z uzupełnianiem gazu w kamerze, szczególnie za granicą.

Poniżej filmik w którym opowiadam to samo co tutaj napisałem, więc nie trzeba czytać:

A tutaj montuję butlę do auta i jadę zatankować:

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim prywatnym kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu.



Komentarze