Dzisiaj znowu pomarudzę.

Kilkanaście dni temu , płynąc po Raduni moim kajakiem dmuchanym Itiwit 3, o którym pisałem troszkę tutaj: Kupiłem kajak, zimą… 

Trafiłem całkowicie przez przypadek na bardzo fajną przystań kajakową. Płynąłem z Juszkowa w górę rzeki w kierunku elektrowni wodnej Straszyn. Przepływałem tam wielokrotnie, ale dopiero tamtym razem moją uwagę zwrócił ładny, nowy pomost do którego można przycumować. Tak po prawdzie pomost widziałem już oczywiście wcześniej, ale sądziłem że jest to prywatny pomost jakich jest sporo wzdłuż Raduni na tym odcinku. Postanowiliśmy tym razem do niego przybić i wyjść na brzeg.

Co się okazało? Jest tam przystań kajakowa pełną gębą.

Na miejscu znajdziecie tojtoja, ławkostoły, zadaszone wiaty, parking, stojak na rowery, suszarkę do kajaków i śmietniki.

Byłem w delikatnym szoku gdy to odkryłem. Świetna infrastruktura dla kajakarzy.

To dlaczego Vadim chcesz narzekać? zapytacie zapewne.

Otóż dlatego, że wydano na to zapewne kupę pieniędzy, a zrobiono po “naszemu” i na koniec o miejscu zapomniano.

Już wyjaśniam.

Po pierwsze wszędzie jest syf. Śmieci, odpady, rozwalone śmietniki, zasrany i zaszczany toitoi. Pełno butelek, śmieci, petów i wszystkiego co tylko można sobie wymyśleć.

Po drugie brak oznakowania. Tak na rzece nie ma najmniejszej nawet informacji, o znaku nie wspomnę, że jest tam taka przystań. Kompletnie żadnego.

Radunia na odcinku do Pruszcza do elektrowni Straszyn ogólnie jest w miarę dobrze oznakowana. Są informację o przenoskach (choć same przenoski są w dramatycznie złym stanie ), gdzieniegdzie są znaki z kilometrażem choć zbyt wiele ich nie ma ale jakieś tam są. Natomiast to miejsce, jak i zresztą np. przystań w Juszkowie o której pisałem już 7 lat temu tutaj: Kajaki w Juszkowie  i tutaj: Wypożyczalnia kajaków w Juszkowie – byłem, sprawdziłem, polecam! , nie jest oznakowana.

O ile tą w Juszkowie da się bez problemu zobaczyć z wody, to jak wspomniałem na wstępie ta, wygląda z wody jak prywatny pomost, zwłaszcza dla osób które są tam po raz pierwszy.

Zaraz znajdą się tutaj osoby które powiedzą – “trza se było w internecie sprawdzić gdzie jest przystań a nie pierdoły wypisywać”. Otóż NIE. Na kajak jadę po to aby nie korzystać z internetu, nie maziać paluchem po ekranie smartfona, nie śledzić całej trasy wcześniej w komputerze. Jadę się zaskoczyć (i się zaskoczyłem 🙂 ) oraz przede wszystkim odpocząć od internetów, pracy i dnia codziennego.

Całość przystani wg. tablicy informacyjnej na miejscu finansowana była ze środków Unii Europejskiej. Sygnowana jest przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego oraz Gminę Pruszcz Gdański.

W każdym razie, Szanowni urzędnicy! Ja kumam że projekt unijny się skończył, kasa na pensje z projektu się skończyła, ale na prawdę nie szkoda Wam tego terenu ? Nie szkoda Wam tej roboty ? Nie szkoda Wam tych pieniędzy ? Naszych, Waszych pieniędzy które na to poszły ?

Dlaczego nikt się tym terenem nie interesuje? Dlaczego tam wygląda jakby bomba wybuchła ? Dlaczego jest taki syf ? Dlaczego nie ma znaków na rzece ? Dlaczego zapomnieliście o tym terenie.

Ja wiem i zdaje sobie sprawę, że to nie Wy ten syf zrobiliście. To syfiarze, trofglodyci, miejscowe ćpuny i pijaczki ten syf robią. Tylko dlaczego nikt o ten teren nie dba ? Dlaczego to musi tak wyglądać?

Nie liczę na swoją moc sprawczą i nie wierzę, że cokolwiek się zmieni, ale co se ponarzekam to moje…

Poniżej etiuda słowno-obrazkowa, na której mówię to samo ale czytać nie trzeba:

 

 



Komentarze