[to nie jest reklama opony kupiłem za środki własne]

Opony w moim kamperku domagały się już zmiany. Nie były jeszcze tragiczne, ale ograniczniki były już niebezpiecznie blisko powierzchni.

Idzie zima, trzeba było zatem pomyśleć o zmianie. Zastanawiałem się długo czy kupić zimowe opony doszedłem jednak do wniosku, że raz – nie stać mnie, dwa nie ma to sensu.

Nie stać mnie, bo musiałbym kupić dodatkowo drugi komplet letnich opon. Zimówek w lecie, zwłaszcza w cieplejszych krajach zwyczajnie szkoda katować. Bieżnik zjadłoby moment i znowu musiałbym kupować kolejne. A to nie są tanie rzeczy proszę Państwa.  Najtańszy komplet nowych letnich opon od braci znad żółtej rzeki to ok 1000 złotych. Zimówki są jeszcze droższe.

Używanych opon nie chciałem kupować, gdyż mam złe doświadczenia, tak samo z bieżnikowanych dawno się wyleczyłem. Kupowałem kiedyś tylko tzw. nalewki, ale za każdym razem coś się z nimi złego działo. Raz nawet odpadł spory kawał bieżnika przy prędkości powyżej 100 km/h. Stres był ogromny, na szczęście nic się nie stało.

Używane to loteria. Kilka razy wydawało się że są spoko, a biły, były wyząbkowane itp. Tak wiec od paru lat kupuję tylko nowe i z reguły chińskie.

Kupowanie typowo zimowych opon nie ma też sensu wg. mnie, bo zimy u nas są marne. Śnieg leży rzadko i krótko. W góry zimą też co prawda jeżdżę, ale tam i tak łańcuchy będą potrzebne i w takowe zamierzam się w końcu wyposażyć.

Tak więc summa summarum doszedłem do wniosku, że kupię opony wielosezonowe. To taki mały, zgniły kompromis, pomiędzy oponą letnią, a oponą która poradzi sobie zimą na lekkim śniegu, czy błocie pośniegowym.

I tak kilka dni temu przyszły do mnie nowe opony do mojego kampera.

Kupiłem opony królewskiej, imperialnej, chińskiej marki Imperial model All Season Van Driver w rozmiarze 225/65 R16 C, o nośności 112/110 T, czyli takie jak przewidział producent do mojego Opla Movano. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiają te nazwy chińskich marek…, wychodzą chyba z założenia, że taka nazwa jest bardziej prestiżowa i przez to ich produkt będzie miał lepsze branie.

Wybór opon wielosezonowych w tym rozmiarze jest niewielki. Nie wiem czy to jakiś nietypowy rozmiar, czy co , ale fakt faktem było może z 10 różnych opon do wyboru. Większy wybór jest w rozmiarze 215/65 R16 C, który to teoretycznie też mógłbym założyć do Movano. Teoretycznie, bo przewidziane są one do wersji o DMC 3.2 T. Do 3.5 T są 225/65. Ja mam w pełni załadowany ok 3200 kg, czyli byłbym bardzo na granicy nośności i wolałem jednak nie ryzykować.

Dodam jeszcze, że najbardziej to chciałbym wrzucić na kampera oponki Cooper Discover AT3, niestety nie “chodzą” w takiej kategorii wagowej.

Opony te są zajefajne na błoto i śnieg, przydałby się wszędzie gdzie zjeżdżam z asfaltu, niestety nie występują w nośności 112T.

Tego samego dnia kiedy przyjechały opony pojechałem na wulkanizację je wymienić.

Przy okazji dowiedziałem się że wymiana gum w busie kosztuje aż 160 zł(!). W T4 stawka też była wyższa niż w płaskim, ale o jakieś 20 złotych a nie o 60…

Pierwsze wrażenia po zmianie oponek, to że jeździ się na nich jakoś tak “miękciej”, mniej trzęsie budą na płytach yumba. Przejechałem dopiero kilkanaście kilometrów, więc na oceny przyjdzie czas później.

Podsumowując, pisze ten artykuł bardziej dla swojej pamięci, aby wiedzieć kiedy wjechały nowe opony i móc za jakiś czas ocenić, czy było warto. Po zimie wrócę z wrażeniami, jak spisują się te opony w warunkach słabej przyczepności, a po kolejnym letnim sezonie przyjdzie pora na podsumowanie zachowania się ich latem.

Na koniec, kilka obrazków ruchomych z dźwiękiem:

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim prywatnym kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanych opon.



Komentarze