Przyszedł czas na kolejny, zapowiadany test kamery samochodowej. Tym razem także kamera nietypowa, bo raz, że podwójna, dwa wbudowana w lusterko wsteczne.

Opisywałem już kilka podobnych urządzeń na blogu. Wszystkie one są do siebie zbliżone wyglądem i funkcjonalnościami. Nie ma się czemu dziwić, bo tak na prawdę trudno tu o innowacyjność. Podobnie jest z kamerą Navitela oznaczoną symbolem MR250. Czym zatem wyróżnia się kamera Navitela na tle konkurencji ? Czy warto się nią zainteresować ?  O tym właśnie jest ten tekst.

Na początek jak zawsze trochę danych technicznych:

Kamera w lusterku

  • Procesor: MStar MSC8328
  • Obiektyw: szklany, 4 warstwowe soczewki, kąt widzenia 160°
  • Format zapisu: video – mp4, zdjęcia jpg
  • Rozdzielczość nagrywania: 1920 х 1080 Full HD,  30 fps
  • Rozdzielczość zdjęć: 2048 x 1536
  • Obsługa kart pamięci:  microSD do 64 GB
  • Ekran: 5″, IPS, rozdzielczość 854 х 480, proporcje ekranu 16:9
  • Funkcje: nagrywanie dźwięku, G-sensor, tryb parkingowy, nagrywanie w pętli
  • Zasilanie: USB 2.0, DC 5 V, 1.5 A
  • wbudowany akumulator: 400 mAh, 3.7 V
  • Wymiary 310 х 85 х 36 mm

Kamera cofania:

  • Kąt nagrywania 85°
  • Rozdzielczość wideo 656 х 492
  • Ilość klatek na sekundę 30 fps
  • Rozdzielczość zdjęć 1962 х 1482
  • Ochrona przed kurzem i wodą: stopień ochrony IP 65
  • Obrót kamery 180°
  • Wymiary 23 х 23 х 23 mm

Zawartość opakowania:

W komplecie, znajdziemy oprócz samego lusterka z wbudowanym wideorejestratorem, kamerę cofania,
ładowarkę samochodową na 12 i 24 V, przewód video, przewód mini-USB, taśmę dwustronną do montażu kamery cofania, śrubki montażowe kamery wstecznej, instrukcja obsługi, karta gwarancyjna, ściereczka do czyszczenia obiektywu.

Dodatkowo, 12 miesięczna licencja na pełną wersję oprogramowania nawigacyjnego Navitel Navigator, z mapami 43 państw europejskich, Rosji, Białorusi, Kazachstanu i Ukrainy. Klucz licencyjny można aktywować na jednym urządzeniu – smartfonie lub tablecie – z systemem Android, Windows Phone lub BlackBerry OS.

Jakość wykonania, guzikologia:

Jakość wykonania, to pierwsza wyróżniająca cecha Navitela MR250. Rejestrator ma tradycyjny dla tego typu urządzeń wygląd. Sporej wielkości prostokątne (z zaoblonymi krawędziami) lusterko wsteczne. Jego wykonanie i użyte materiały stoją jednak na najwyższym poziomie. To nie jest kolejne, plastikowe lusterko. Tylna część wykonana jest w całości z lekko chropowatego aluminium, z dużą dbałością o szczegóły.

Po lewej stronie znajduje się sporej wielkości szklany obiektyw otoczony srebrną obwódką. Obiektyw ma możliwość niewielkiej regulacji we wszystkich płaszczyznach.

Od góry umieszczono gniazda zasilania, gniazdo podłączenia kamery wstecznej, oraz gniazdo karty pamięci.

Od spodu znajdują się przycisk włączania urządzenia, oraz przyciski funkcyjne odpowiadające za wybór odpowiedniej opcji i poruszania się po menu.

Przednia, frontalna część to w całości powierzchnia lusterka. Lusterka bardzo dobrego. W tego typu urządzenia zdarza się, że aby wypatrzeć co się dzieje z tyłu auta, trzeba się mocno wpatrywać.

W Navitelu jest inaczej. Tu zrobiono to naprawdę porządnie i nie zauważyłem żadnej większej różnicy w jakości lusterka w porównaniu z fabrycznym.

Tylna kamera jest niewielka i dyskretna. Ma okrągły kształt i umieszczona jest w metalowym uchwycie. Kamera jest oczywiście szczelna i odporna na wodę i kurz (klasa IP 65).

Ogólnie rzecz biorąc świetna robota.

Wyświetlacz

To kolejna wyróżniająca cecha Navitela. Wyświetlacz jest duży, ma aż 5 cali i umieszczony jest centralnie pod „powierzchnią odbijającą” lusterka. Takiej wielkości w innych rejestratorach próżno szukać. Obraz wyświetlany przez rejestrator jest bardzo jasny i kontrastowy. Świetnie sprawdza się jako kamera cofania i równie genialnie jako wsteczne lusterko w autach które nie mają tylnej szyby. Ja w swoim micro camperku takowej nie posiadam (w zasadzie to posiadam ale jest zasłonięta) i do tej pory lusterko wsteczne służyło tylko mojej żonie do kontroli makijażu 🙂 .

Teraz, dzięki MR250 mam pełnosprawne wsteczne lusterko ! Co ważne, przekazywany obraz nie ma żadnych opóźnień, jest bardzo wyraźny, a dzięki szerokokątnemu obiektywowi pole widzenia jest kilkukrotnie większe niż w tradycyjnym lusterku.

Montaż w aucie

Lusterko montuje się na istniejące chyba w niemal każdym aucie, wewnętrzne lusterko wsteczne. Wystarczy nałożyć rejestrator na lusterko i zamocować je znajdującymi się w pudełku gumowymi zaczepami.

 

Trzyma się to pewnie i mocno, testowałem stabilność jeżdżąc po sporych wertepach i nic nie odpadło ani nawet się nie przesunęło.

Kamerę tylną / wsteczną zamocować można na da sposoby. Albo przykręcając ją wkrętami, lub jeśli nie chcemy robić otworów w zderzaku, czy karoserii za pomocą dołączonej do zestawu dwustronnej, samoprzylepnej taśmy.

Przewód należy przeciągnąć wzdłuż auta i podłączyć konektorem do lusterka w jego górnej części. Za prawidłowe działania kamery cofania – czyli automatyczne przełączanie widoku w lusterku na tylną kamerę, odpowiada czerwony przewód, który należy podłączyć pod żarówkę światła wstecznego.

Przewód ten jest dosyć krótki, ale bez problemu można sobie go przedłużyć jeśli zajdzie taka potrzeba.

Jeśli nie chcemy ingerować w elektronikę auta, można tego także nie odłączać, pozbawiamy się wtedy automatycznego przełączania widoku kamery. Jednym kliknięciem na przycisk w lusterku można jednak przełączyć sobie widok ręcznie, na ekranie, na tylną kamerę.

Standardowo wyświetla się bowiem obraz w trybie PiP – obraz z głównej kamery jako większy, oraz obraz z tylnej jako mniejszy kwadracik w prawym górnym rogu.

Przewód zasilający główną kamerę ma długość ok 3,5 metra, zakończony jest standardowym wtykiem do gniazda zapalniczki z dyskretnie podświetlonym na zielono logo Navitela.

Menu rejestratora

Obsługa kamery jest banalnie prosta, każda z funkcji do wyboru opisana jest w jasny i przejrzysty sposób.

Menu pogrupowane jest na dwie części. Jedna odpowiada za parametry obrazu, druga za ustawienia „technicznej” strony rejestracji obrazu przez kamerę.

Obsługuje się je za pomocą wspominanych już przycisków nawigacyjnych, zlokalizowanych w spodniej części lusterka. Menu jest oczywiście w całości po polsku.

Będąc przy obsłudze MR250, w tym miejscu, mam jedyne zastrzeżenie do tego rejestratora. Dokładnie do sposobu przejścia w tryb odtwarzania nagrań, oraz wykonywania zdjęć (choć ta ostatnia funkcja jest raczej zbędna w tego typu urządzeniach). W każdym razie – aby przejść do trybu odtwarzania, należy w trakcie nagrywania, przytrzymać przycisk menu przez ok 1 sekundę, wyświetli się możliwość fotografowania, następnie zrobić to raz jeszcze i wtedy wyświetli się menu odtwarzania. Szczerze gdyby nie instrukcja obsługi, w życiu bym do tego nie doszedł, to raz, dwa, działa to dosyć dziwnie i nieprecyzyjnie. Raz włączam aparat fotograficzny, raz przechodzi od razu do menu, potem jest problem aby powrócić do normalnego trybu… Hmmm… troszkę to przekombinowane i przydałaby się jakaś aktualizacja oprogramowania wewnętrznego, która by to nieco uprościła.

Funkcje dodatkowe:

Navitel MR250 ma oczywiście funkcję autostartu po podłączeniu zasilania, tryb parkingowy, uruchamiający nagrywanie w momencie wykrycia ruchu przed samochodem, G-sensor, czyli czujnik wstrząsowy zabezpieczający automatycznie plik przed skasowaniem. Jest też oczywiście nagrywanie w pętli oraz możliwość nanoszenia stempla daty na nagraniu.

Jakość nagrań:

Najpierw popatrzmy, potem będziemy wyciągać subiektywne wnioski.

Kamera przednia, przy świetle dziennym:

Nagrania przy świetle dziennym główną kamerą są, jak doskonale widać powyżej, bardzo dobrej jakości. Zarówno jadąc ze słońcem jak i pod ostre słońce, ale także kiedy pada deszcz i jest pochmurno, obrazkowi nie można niczego zarzucić. Wierność kolorów, kontrast, balans bieli i ostrość dobrane są optymalnie.

Szczególnie zaskakuje bardo dobra czytelność tablic rejestracyjnych w rogach kadru. Większość szerokokątnych obiektywów ma z tym mniejsze lub większe problemy.

Navitel MR250 radzi sobie z tym doskonale. Numery widoczne są doskonale na tablicach aut jadących centralnie przed nami jak i tych znajdujących się na sąsiednich pasach.

W słabszych warunkach oświetleniowych widać szum cyfrowy, jednak nie wpływa to w żaden sposób na czytelność nagrania.

Kamera tylna, przy świetle dziennym:

Tylna kamera jak widać jest zdecydowanie słabsza. Jej maksymalna rozdzielczość nagrywania to 656 х 492 px. Mimo to, jest ona w pełni użyteczna, zarówno jako kamera cofania, zwłaszcza dzięki bardzo szerokiemu kątowi widzenia, pozwalającemu przy odpowiednim ustawieniu objąć całą powierzchnię bezpośrednio za autem, jak i jako typowy rejestrator samochodowy. Kamera nagrywa w trybie ciągłym, równolegle do kamery głównej, zatem może nagrać wszystko to, czego nie widzi kamera przednia. Jeśli ktoś nam wjedzie w przysłowiowe dupsko, kamera przednia tego nie zarejestruje, tylna jak najbardziej. Jakość będzie słabsza, jednak nagranie, jakiekolwiek, będzie.

Widoczność tablic rejestracyjnych pozostawia wiele do życzenia, mimo to kiedy samochód będący za nami jest stosunkowo blisko – 2 – 3 metry , nie ma problemu z odczytem numerów rejestracyjnych.

Podobnie jest, co zaskakujące, w nocy:

Przykładowe nagranie nocne z tylnej kamery :

Muszą zaistnieć oczywiście sprzyjające warunki – dobrze oświetlona latarniami ulica, odpowiedni kąt pod jakim stoi auto za nami etc. W większości wypadków obraz jest słabo czytelny. Widać jezdnię, widać samochody jadące za nami i tyle. Często światła oślepiają kamerę na tyle, że widzimy jedynie plamę światła. Fizykę ciężko oszukać i z takiego maleństwa z mikroskopijnym sesnorem i obiektywikiem wiele więcej nie da się wyciągnąć. Niemniej jak wspominałem wyżej – lepiej mieć nawet słabej jakości nagranie niż nie mieć go w ogóle, więc i tak MR250 ma przewagę nad każdą inną tradycyjną kamerą samochodową.

Kamera główna w nocy:

W nocy jest zdecydowanie słabiej niż w dzień. Czytelność tablic spada znacznie oraz występuje zjawisko olśnienia, kiedy światła samochodu padają bezpośrednio na odblaskową tablicę rejestracyjną.

Ponownie zaskakuje natomiast czytelność tablic i odwzorowanie szczegółów w rogach kadru. Przy mniejszych prędkościach można z powodzeniem odczytać niemal wszystkie rejestracje i to nawet w kompletnych ciemnościach.

Jak widać na nagraniu, nie jest to na pewno kamera idealna do nagrywania nocnego. Silny szum cyfrowy powoduje, że obrazek nie jest może najpiękniejszy, ale dzięki temu nagrywa się więcej szczegółów.  Jakość nagrań nocnych Navitel MR250 nie odbiega od konkurencji w podobnym przedziale cenowym i jest na w pełni akceptowalnym poziomie.

Podsumowując:

Kamera kosztuje mniej niż 350 zł, co jest ceną wg. mnie bardzo rozsądnie skalkulowaną. Bardzo dobra jakość nagrań w dzień, akceptowalna w nocy, świetne wykonanie, bardzo pomocna tylna kamera, będąca także kamerą cofania, łatwość instalacji i obsługi to główne cechy tego urządzenia. Dokładając do tego załączoną w komplecie roczną licencję na oprogramowanie Navitel Navigator, otrzymujemy produkt kompletny, zapewniający wszystko czego od tego typu urządzeń może oczekiwać przeciętny kierowca samochodu.

Warto dodać, że  Navitel mocno „rozpycha się” na rynku nawigacji i kamer samochodowych. Robi to przy okazji w dobrym stylu, co potwierdzają liczne nagrody branżowe zdobyte w ostatnim roku, oraz wzrost sprzedaży w porównaniu z ubiegłym rokiem aż o 150%. Pozostaje zatem tylko czekać na kolejne, ciekawe urządzenia i liczyć, że wysoki poziom jakości i użyteczności zostanie utrzymany.

Sprzęt do testów udostępniła firma Navitel.

Chcesz kupić taniej ? Sprawdź ceny w porównywarce ceneo – KLIK



14 komentarzy

    • vadim

      Z oślepianiem światłami jest chyba problem w większości lusterek, także tych fabrycznych. Jeżdżę różnymi autami na co dzień i tylko w dwóch mam lusterko które ma wbudowany czujnik światła i samo „ściemnia” się kiedy pada na nie silne światło. Gadżet taki jest w Audi A6 oraz bida wersji Forda Fiesty 🙂
      W każdym innym które ma tylną szybę, jak coś jedzie z tyłu to muszę wykręcać lusterko w kierunku dachu auta żeby nie oślepnąć po kilkuset kilometrach.

      Odpowiedz
      • Artur Kwiatkowski

        No właśnie do tego przekręcania lusterka w wygodny sposób jest ta spłaszczona dźwignia pod nim. Ręcznie przekręcać nie trzeba. 🙂

      • vadim

        Taki mądry też jestem 😉
        problem w tym że lubię siedzieć bardzo nisko, jak pociągnę za dżwignię to w wiekszości aut lusterko idzie w dół i dalej wali po oczach :). Najskuteczniejsza metoda wykręcić do góry.
        Na szczęście większość aut które na co dzień ujeżdżam tylnej szyby nie ma, więc nie ma problemu.Tak po prawdzie odzwyczaiłem się w ogóle od używania wstecznego wewnętrznego lusterka. W tym lusterku Navitela wbudowana kamera cofania powoli mnie znowu uczy korzystania z lusterka ale jednak w trochę innych celach. Cofając busem pod rampę, przy odpowiednim ustawieniu kamery widzę zderzak i mogę swobodnie podjechać „na styk” bez uderzania nim w rampę załadowczą. Do tej pory oznaką że to „już” było pieprznięcie zderzakiem w odbój 🙂

      • Artur Kwiatkowski

        Tylko nie odbierz tego, proszę, jako czepianie się, ale mam pytanie: Ty to lusterko w tryb nocny przełączasz „w górę”, czy „w dół”?

        Bo jeśli „w dół” to znaczy, że normalnie używasz w trybie nocnym i przełączasz na dzienny, zamiast na odwrót. Też mi się kiedyś pochrzaniło i się męczyłem.

        Powinno być tak, że w trybie nocnym lusterko przekręca się tak, byś widział w nim sufit, a wtedy snop świateł z samochodu ląduje gdzieś nad Twoim czołem.

      • vadim

        Kurczaki nie myślałem, że da się tak drążyć temat ustawienia lusterka 🙂

        Spoko nie odbieram tego jak czepianie się , ot ciekawa dyskusja nad rzeczą wydawałoby się oczywistą.

        A więc tak, jak wspomniałem większość aut którymi jeżdżę nie ma tylnej szyby. W dwóch, które szybę mają, jest czujnik światła który ściemnia automatycznie lusterko i one nie mają tej „wajchy” od spodu. W kilku innych (głównie skodilaki, jakiś peugeot, renault clio ) jest taki dzyndzel od spodu i z tego co pamiętam – ale przy najbliższej okazji sprawdzę to 🙂 !), że jak pchnę go w kierunku szyby to lusterko opada swoją powierzchnią w dół. Jako że lubię siedzieć nisko – dalej wali po oczach.
        Może robię to źle – nie wykluczam, nie zastanawiałem się nad tym 🙂 Może źle to zapamiętałem, bo szczerze nie używam tego dzyndzla, gdyż wbiło mi się do głowy, że to i tak nic nie daje.
        Ot mam odruch taki, że jak ktoś lutuje mi światłami z tyłu wykręcam lusterko do góry i mam to z głowy.

        Jak mówię nie wykluczam, że od 20 lat robię to nie tak jak powinienem – jakoś muszę z tym żyć… 😉

        Zabiłeś mi ćwieka, jak tylko dopadnę jakiegoś auta z lusterkiem wstecznym i owym dzyndzelkiem będę nim operował na wszelkie możliwe sposoby i zdam relację!

      • vadim

        Dobra. Muszę wszystko odszczekać, masz rację.
        „Dzyndzel” przy lusterku powoduje przestawienie się lusterka w górę, lusterko parzy w sufit i nie daje po oczach. Nie wiem dlaczego ubzdurałem obie że jest odwrotnie…
        Pewnie w którym tam aucie był „wlączony” tryb nocny a lusterko ustawione prawidłowo, po jego przesłaczeniu lusterko poszło w dół, ja stweirdziłem że to nic nie daje i tak to sobie zakodowałem. W każdym kolejnym nie używałem już tego „dzyndzla” tylko wykręcałem lusterko do góry…
        jak widać człowiek uczy się całe życie, a przyzwyczajenia wcale nie są najlepszym doradcą.

  1. Domino

    Kurczaki i znów twór z ekranem na środku, więcej robią z ekranem na środku a mniej po boku. Mi osobiście to przeszkadza :(. W sumie kojarzę tylko dwie z ekranem po boku i to jest Lamax c5 i coś jeszcze było. Chętnie bym przetestował oba rozwiązania sam w samochodzie, ale nie ma jak. Mały jest zbiór testów tego typu kamer 🙁

    Odpowiedz
    • vadim

      Dosyć dawno temu pokazywałem lusterko od media-tech – to miało ekran lekko z boku po lewej stronie – http://vadimpacajev.com/kamera-samochodowa-media-tech-u-drive-mirror-bt-mt4046/
      Tyle że to było w 2014 roku i jakość nagrywania tego cuda w porównaniu z nowszymi kamerami jest bardzo słaba.

      Z lepszych i nowszych konstrukcji mogę polecić XBLITZ MIRROR 2016. Robiłem kiedyś test tego lusterka dla jakiejś gazety motoryzacyjnej i bardzo dobrze wspominam. Jakość nagrywania bardzo przyzwoita i ekran po prawej stronie, a nie centralnie. Tekstu tego nie ma niestety na moim blogu, był na wyłączność.

      Co do firmy Lamax – od czasu do czasu ktoś tu u mnie o tej firmie pisze, wszyscy chwalą i w ogóle. Niestety raczej testów u mnie tego nie będzie. Raz, że nigdzie jeszcze tego na żywo nie widziałem, dwa firma Lamax nawet nie odpowiada na maile. Nie mam zatem dostępu do tych kamer i ciężko zweryfikować to co ludzie piszą.
      Może kiedyś przypadkiem wpadnie to w moje łapska, to nie omieszkam opisać.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  2. Aleksander Noszczyński

    Kamerka spełnia swoje zadanie ,a dlaczego nie łączy się z komputerem za pomocą dołączonego do zestawu kabla ?.Na identyczną przypadłość cierpi też navitel r 600

    Odpowiedz
  3. Izabela

    Witam, zakupiłam taka kamerkę. Ale w prawym górnym rogu pokazuje mi się karta z czerwonym krzyzkiem. Kartę sd mam włożona więc co to może oznaczać????

    Odpowiedz
  4. Jan Wróblewicz

    Kamera przednia ok. Nagranie w karcie mikro 32 GB z kamery tylnej przy odtwarzaniu w laptopie pokazuje video
    w formie odbicia z lustra. Nagranie z kamery przedniej np. pokazuje, że jadę na jezdni pasem prawym a nagranie z kamery tylnej, że przy otwarzaniu na laptopie pokazuje, że jadę na pasie lewym. Lub z kamery przedniej pokazuje, że skręcam w prawo – z tylnej, że skręcam w lewo. W rejestratorze nie można tego zmienić. To jest na minus dla tego rejestratora NAVITEL MR 250. Może jest jakiś sposób aby odtwarzanie w laptopie było własciwe. Z powazaniem. Wr.

    Odpowiedz
  5. Paweł

    Witam, Ja mam tą kamerkę od stycznia i dziś pojawił mi się taki problem, że w czasie jazdy obraz z kamerki przedniej zrobił się niebieski – tylna wyświetlała obraz prawidłowo. Dodam, że podgląd na lusterku był wyłączony i jak zrobił się ten niebnieski ekran to się włączył podgląd i dlatego to zobaczyłem. Dojechałem na miejsce (po około 1 minucie), wyłączyłem kamerkę (stacyjkę), uruchomiłem ponownie i problem zniknął. Przejrzałem nagranie i na nagrahiu też był niebieski ekran. Ten niebieski ekran to są to takie poziome paski niebieskie i tylko trochę widać pod nimi nagranie. Czy to moze być objaw padającej optytki, elektroniki, czy czegoś innego?

    Odpowiedz

Komentarze