Rynek klasycznych samochodowych nawigacji satelitarnych ma się całkiem nieźle. Niedawno czytałem statystyki, że pomimo wyraźnych spadków, spowodowanych rosnącą popularnością nawigowania za pomocą smartfona, sprzedaż w Polsce utrzymuje się na poziomie ok 300 tysięcy sztuk rocznie. To nadal ciekawy „kąsek” dla producentów, nic więc dziwnego , że co jakiś czas odświeżają swoją propozycję produktową.

I tak do mojego auta trafiła najnowsza nawigacja samochodowa dobrze Wam znanej z mojego bloga firmy Navitel – model E505 magnetic.

Co nowego i czy lepszego od innych oferuje Navitel ? O tym jest ten tekst.

Tak więc jak zwykle, po kolei:

Zawartość opakowania

W opakowaniu znajdziemy, oprócz oczywiście samej nawigacji E505, uchwyt do szyby samochodowej, rysik, zasilacz 12V, przewód USB do aktualizacji oprogramowania, instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.

Wygląd / jakość wykonania / guzikologia

W wyglądzie samego urządzenia fajerwerków nie znajdziemy. Klasyczna obudowa, w szarym kolorze, zaokrąglona na krawędziach. Wykonana z dobrej jakości materiałów, o lekko matowej fakturze. Co fajne, nie jest lakierowana na wysoki połysk, więc nie zostają na niej aż tak mocno „paluchy” . Po środku 5 calowy, dotykowy ekran TFT o rozdzielczości 480 x 272 pikseli.

Na górnej krawędzi włącznik, na jednej z bocznych gniazdo mini USB do ładowania akumulatora i aktualizacji oprogramowania, gniazdo kart pamięci microSD oraz słuchawkowe.

Z tyłu znajduje się duże złącze komunikacyjne, służące do zadokowania nawigacji w uchwycie na szybę.

Montaż w aucie:

Do montażu na szybie samochodowej służy, obecny już od jakiegoś czasu na rynku i co raz cześciej stosowany uchwyt magnetyczny. Bardzo wygodne rozwiązanie ułatwiające montaż i demontaż urządzenia. Wystarczy przyłożyć, nawet niedokładnie, E505 do uchwytu, a magnes przyciągnie i umieści urządzenie na miejscu.

Cała komunikacja odbywa się poprzez złącze na tylnej obudowie nawigacji. Do uchwytu podłącza się zasilacz/ładowarkę samochodową. W momencie umieszczenia nawigacji w uchwycie, następuje jej automatyczne włączenie.

Oprócz tego na ogromny plus zapisuję siłę działania przyssawki uchwytu. Jak to przyssie :), to trzeba sporej siły aby zdjąć ją z szyby.

Przewód zasilający niestety jest króciutki, ma ok. 1 metra. W większości aut wystarcza, ale przydałby się dłuższy, zwłaszcza jeśli gniazdo 12V jest np. na tunelu między fotelami, czy za podłokietnikiem (np. Skoda Rapid).

Oprogramowanie mapowe:

w oprogramowaniu urządzenia E505 zaszła największa zmiana, choć nie dotyczy dobrze znanych map Navitel Navigator, o których odrobinę więcej napiszę za chwilę. To akurat się nie zmieniło.

Zmienił się za to system operacyjny. Do tej pory, na pokładzie urządzeń Navitela znaleźć można było dwa systemy. W zdecydowanej większości urządzeń Windows CE, oraz Android w tabletach T700 i T500. W E505 jest Linux!

Bardzo lubię wszelkie Unixowe systemy, za ich niezawodność i przede wszystkim szybkość działania, na nawet najwolniejszym sprzęcie, na którym inne systemy rozkładają bezradnie łapki. Windows jaki jest każdy wie, choć 10-ka jest gigantycznym krokiem na przód, to na urządzeniach mobilnych nie bez powodu nie zyskała popularności, takiej jak Android. Zaadaptowanie Linux-a powinno znacznie przyspieszyć działanie nawigacji i przede wszystkim przeliczanie trasy. Powinno też wpłynąć na stabilność pracy urządzenia. Tak przynajmniej reklamuje najnowszy sprzęt producent.

Pojeździłem troszkę z tym i musze powiedzieć, że tak jest w rzeczywistości. Miałem okazję przetestować tą nawigację w praktyce, podczas mojego ubiegłotygodniowego wyjazdu na wschód Europy.

Wytyczyłem sobie licząca około tysiąc kilometrów trasę z Gdyni, do ukraińskiego miasteczka Stryj, u podnóża Karpat. Przeliczenie jej zajęło poniżej 15 sekund. Nawigacja zaproponowała oczywiście 3 alternatywne trasy podając orientacyjny czas dojazdu i odległość każdej z nich.  Dla porównania trasa z Gdyni do Sopotu wyliczona została w mniej niż 2 sekundy . Trasa Gdynia – Bydgoszcz ok 3 sekund, podobnie trasa Gdańsk – Kaliningrad.

Samo uruchamianie się nawigacji również jest zauważalnie szybsze, także szybciej Navigator przelicza trasę po zmianie kierunku na inny, niż podpowiadała nawigacja.

A jakie są minusy zastosowania Linuxa ? Widzę jeden, duży dla tzw. grzebaczy, nieistotny dla większość użytkowników. Windowsa dawało się „odblokować” i zainstalować oprogramowanie innych producentów map. Tutaj może być z tym problem. Nie wiadomo nawet jaka jest to dystrybucja Linuxa, producent nie podaje tej informacji. Jednak znając polskie mózgi komputerowe, pewnie ktoś w końcu się do tego dobierze …

Jest to pewnie dla jakiejś grupy klientów problem, dla większości przypuszczam totalnie abstrakcyjny.

Wracając do map. O samym oprogramowaniu mapowym Navitel Navigator pisałem już wiele razy, więc powtarzał się nie będę. Podam jedynie kilka najważniejszych funkcji:

W E505 znajdziemy mapy 47 krajów Europy, w tym Rosja, Ukraina, Kazachstan i Białoruś. Mapy są objęte dożywotnią darmową aktualizacją. Navitel wypuszcza aktualizacje średnio co kwartał.

Mapy oferują wytyczanie tras po adresie, po współrzędnych, po punktach POI. Można dodawać i edytować punkty pośrednie. W Navitelu można ustawić parametry swojego auta, takie jak tonaż, wysokość i szerokość, a mapa dobierze optymalną trasę bez ryzyka utknięcia pod za niskim wiaduktem, czy wjechania na most o za małym udźwigu.

Są ostrzeżenia o przekraczaniu prędkości, jest baza fotoradarów, widok 3D, asystent pasa ruchu, transmiter FM itd. itp. Jest wszystko to, czego potrzeba aby bezstresowo trafić z punktu A do B, a nawet ciut więcej.

Więcej, gdyż są wspomniane mapy krajów wschodnich, których próżno szukać u większości producentów, a nawet jeśli są, to trzeba za nie słono dopłacić.

To tak w skrócie o mapach, po więcej szczegółów odsyłam do poprzednich recenzji produktów Navitela – KLIK.

Nawigacja Navitel E505 magnetic kosztuje w chwili pisania tego tekstu, poniżej 300 zł polskich. Wg. mnie to rewelacyjna cena za same mapy, a tu w komplecie jest jeszcze urządzenie do nawigowania 🙂

Chcesz kupić taniej? – KLIKNIJ sobie TU

Na koniec, jeszcze kolejna, nieudolna próba video – recenzji:


Czuwaj!

Sprzęt do testów udostępniła firma Navitel


Jedna odpowiedź

  1. Adam

    Fajnie że poszli w Linuksa – zawsze najbardziej od dedykowanych nawigacji odstraszał mnie ten zamulający, niekompatybilny z całym światem zewnętrznym, ponad dwudziestoletni Windows CE. A ponadto jestem sympatykiem Linuksa – na desktopie używam nieprzerwanie od 12 lat.

    Brawo dla Navitela, że potrafi jeszcze jakoś ożywić rynek, który bardzo mocno dostał w d_ w ostatnich latach.

    Odpowiedz

Komentarze