[To NIE JEST reklama, kajak kupiłem za środki własne]

Nowy Rok, to okazja żeby zrobić sobie prezent. W sumie taka sama jak każda inna, ale brzmi lepiej dla węża w kieszeni…

Tak więc z okazji nadchodzącego Nowego 2021 Roku, kupiliśmy sobie na spółę z żoną kajak dmuchany. Kajak dmuchany z Decathlonu, marki Itiwit model 3.

fot. materiały promocyjne Decathlon

Trójka w modelu oznacza, że jest on teoretycznie 3 osobowy. Teoretycznie bo to raczej 2 osoby dorosłe i jeden gówniak bombelek, tak przynajmniej jest to pokazane w folderze reklamowym.

Zadam sobie teraz kilka pytań w Waszym imieniu i w swoim na nie odpowiem:

A dlaczego kupiłeś teraz zimą?

Zimą, bo akurat były dwa w Decathlonie, a przez długi okres ich nie było, pojawiły się, plany kupić były od dawna, więc kupiliśmy.

Dlaczego dymany?

Dmuchany, bo łatwiej go przewozić kamperkiem. Składa się do pokaźnej bo pokaźnej, ale mimo wszystko w porównaniu z litym kajakiem niewielkiej kostki, zamykanej w plecak, wrzucam do garażu pod łóżkiem i jadę. Nad jeziorkiem, rzeką, morzem rozwijam, dmucham i pływam.

A po kiego grzyba ci ten kajak?

Otóż ponieważ, pływać kajakiem uwielbiam.

Od lat wypożyczamy sobie kajaki aby popływać po różnych akwenach wodnych. Zwłaszcza po Raduni.

W tym roku , covidowym pierwszym, byliśmy  nad tyloma zaje…fajnymi jeziorami w Słowacji, nad Balatonem, na tylu zajefajnych miejscówkach i wszystkie oglądaliśmy z brzegu, tudzież z poziomu zasięgu płynięcia wpław.

W Dedinkach w Słowacji stwierdziliśmy po raz pierwszy, że teraz to już na pewno kupujemy:

Nad Balatonem szukałem najbliższego Decathlona:

Nad Liptovską Marą, padło tyle niecenzuralnych słów, że jeszcze tego kajaka nie kupiliśmy…

że właśnie dlatego…

No ale to nie lepiej wypożyczać jak do tej pory ?

No nie. Patrz zdjęcia powyżej. Nigdzie, w okolicy nie było żadnej wypożyczalni. Stajemy, nocujemy na dziko, z dala od ludzi wszelakich, a więc i z dala od przybytków typu wypożyczalnie.

Poza tym, w roku covidowym pierwszym, wszystkie, albo większość tego typu przybytków była albo zamknięta, albo wypożyczenie wiązało się z formalnościami, których chcieliśmy i chcemy uniknąć. W roku covidowym drugim, na pewno będzie tak samo, albo gorzej, patrząc  co te debile u władzy wyprawiają.

Vadim – pytanie techniczne – czy pompka i wiosła są w komplecie?

A gdzie tam, trzeba kupić osobno. W komplecie jest torba/plecak, kilka łatek, stateczniki w ilości sztuk 3 i to wszystko.

Na blogu i na jutjubach jak tylko pogoda pozwoli będzie o kajaku oczywiście więcej. Dzisiaj tylko takie krótkie intro.

Zachęcam jeszcze do obejrzenia jak ten kajak wygląda i jak się sprawuje pompka/dmuchawa Parkside PALP 20-LI B2, którą kupiłem okazyjnie wraz z kompresorem ładowarką i baterią za 150 zł na stronie Lidla.

Też ten sprzęt kiedyś dokładniej opiszę w serii #minitest.

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim prywatnym kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu.



3 komentarze

  1. Krzysztof Lis

    Mnie po głowie chodzą kajaki (czy może raczej pontony) do packraftingu, czyli do przenoszenia w czasie wycieczek. Albo do przewożenia na rowerze. Jadę z rowerem nad jeziorko, potem rozpakowuję i pompuję kajak, rower pakuję na kajak, przeprawiam się na drugą stronę i śmigam dalej.

    Odpowiedz
    • vadim

      Taki kajak mi też chodził po głowie, ale jak zobaczyłem ile kosztują… to przestał 🙂
      Fajne to, lekkie, łatwo napompować nawet workiem łapiąc powietrze, ale ceny czegoś co nie przedziurawi się od ostrzejszego spojrzenia powalają.

      Odpowiedz

Komentarze