Budując swojego nowego kampera na busie Opel Movano czerpałem z doświadczeń z poprzednich aut. Kilka ładnych lat pomieszkiwania i podróżowania najpierw Seatem Inca potem Volkswagenem T4 dało mi możliwość poznania dobrze swoich potrzeb i wymagań co do takiego auta. Wiedziałem co chcę aby było w moim “idealnym” busie. Wiedziałem gdzie i jak rozmieścić kuchnię, łazienkę, stół, miejsce do pracy i siedzenia, jak ma być umieszczone łóżko, jak rozwiązać ogrzewanie etc. Tak było też z prądem. Wiedziałem, że chcę panele słoneczne, ładowanie z alternatora, przetwornicę, lodówkę na 230V. Wiedziałem gdzie i jakie rozmieścić oświetlenie i gniazdka 12V i USB do ładowania sprzętów. Wydawało mi się także że wiedziałem jaki chcę akumulator.

W Ince miałem mały 42Ah akumulator żelowy.

Zasilał on dwa paski ledowe oświetleniowe, 2 gniazda USB do ładowania telefonów, czasem także malutką 150W przetwornicę, którą ładowałem laptoka.

Wystarczało to z zapasem. Ładowany był on z separatora akumulatorów.

T4-ce miałem w sumie 4 akumulatory. 2 pełniły rolę akumulatorów rozruchowych. Były one fabrycznie zainstalowane w karetce na bazie której zbudowany był kamper. Dołożyłem do tego 2 znalezione na śmietniku akumulatory kwasowo ołowiowe o łącznej pojemności 130 Ah.

Tu do zasilania było trochę więcej. Standardowo oświetlenie, kilka gniazd USB i 12V.

Ponad to też lodówka kompresorowa 12V Dometic.

Oraz ogrzewanie postojowe Eberspeacher D3LC.

Akumulatory ładowane były z alternatora z pomocą separatora akumulatorów, oraz przenośnego, składanego panelu słonecznego Dokio 80W.

I tu także prądu miałem po korek. 3 dni bez odpalania silnika, bez ładowania ze słońca nie było żadnym problemem.

Doszedłem zatem do wniosku, że jeśli zamontuję akumulator 140Ah, zwykły kwasowy do tego będzie 200W paneli słonecznych i separator ładowania ogarnie mi to prąd z zapasem.

Zainstalowałem zatem baterię Tuborg 140Ah HD, czyli akumulator typowo z ciężarówki.

Do zasilenia bateria miała oświetlenie, ładowanie telefonów, aparatów fotograficznych, kamer, drona. Do tego oczywiście ogrzewanie postojowe (chińskie webasto). Oraz co najważniejsze i najbardziej obciążające baterię lodówkę. Lodówka jest to zwykła “domowa” lodóweczka podblatowa, zasilana z 230V, za pomocą przetwornicy napięcia.

Póki akumulator był nowy, a słońca dużo, byłem przekonany ze dobrze to wymyśliłem. W okolicach października ubiegłego roku zaczęło mi trochę brakować prądu. Dołożyłem zatem trzeci panel słoneczny.

I znowu było lepiej. Minęła zima, i nawet podczas ciemnych szaro burych listopadowych i grudniowych dni prądu miałem “na styk”. Potem znowu słońce było wyżej, prądu było więcej. Zauważyłem jednak że bateria się nie doładowuje, zwłaszcza w lutym, na początku marca. Gdy słońca było już więcej, ale jeszcze świeciło krótko. Co za tym idzie bateria zaczęła niedomagać. Zauważyłem spadek jej pojemności. Niby wszystko było OK, ale jakoś tak szybciej napięcie spadało poniżej 12V. Już wtedy zacząłem się rozglądać za nową baterią.

Pisałem o tym tutaj: Akumulator z OLX – krótka historia o tym jak dałem się wydymać…

Tak przyszła wiosna, potem lato. I o sprawie zapomniałem. Prądu mi nie brakowało. 300W paneli na dachu dające nawet 16A prądu ogarynało wszystkie moje potrzeby.

Niestety znowu nastała jesień. Prądu już wyraźnie zaczęło mi brakować. Musiałem zatem coś z tym zrobić.

Po długich poszukiwaniach postanowiłem kupić akumulator z firmy Volt. Volt V-pro solar 110Ah. Jest to akumulator typu AGM, głębokiego rozładowania o pojemności 110Ah. Bateria oczywiście 12V.

Akumulator kosztował mnie 650 zł  z wysyłką z Republiki Czeskiej.

Bateria powędrowała na miejsce starej. Teraz czas na testy. Za kilka miesięcy, po zimie, będę mógł ocenić czy zakup był udany i czy ten akumulator jest lepszy od poprzedniego. Na pewno to co zauważyłem niemal od razu. To szybciej się ładuje do pełna , co jest oczywiste, gdyż ma mniejszą pojemność. Jest to duży plus, zwłaszcza zimą, mniej prądu ze słońca potrzeba aby go naładować. Po drugie zauważyłem dużo mniejsze spadki napięcia pod obciążeniem. Przy starcie webasto, przy starcie kompresora lodówki napięcie spada dużo mniej niż na Tuborgu.

Co będzie dalej, czas pokaże.

Zapraszam do obejrzenia dwóch filmów. W pierwszym opowiadam w zasadzie to samo co w tym artykule, w drugim montuję nowy akumulator do auta:

Czuwaj!

Artykuł powstał we współpracy z moim prywatnym kontem bankowym, z którego środki zostały przekazane na zakup wyżej opisanego sprzętu.



Komentarze